To już czwarta edycja programu, w którym Telewizja Polska szuka żon i mężów dla rolników i rolniczek. „Rolnik szuka żony” cieszy się niesłabnącą popularnością i nie przeszkadza mu nawet to, że większość par zdążyła się rozstać. Widzowie dowiadują się bowiem chociażby o związkach kandydatów różnych rolników i tak są zadowoleni. Wystarczył jednak jeden odcinek, by wywołać w Internecie burzę.
Nie, nie chodzi o żadną kontrowersję. Tym razem sprawę zawaliła Telewizja Polska. Zwyczajnie oszukując widzów jeśli chodzi o porę emisji programu. Ci przyzwyczaili się do niedzieli 21:20 i tak jak zwykle zasiedli przed telewizorem, by zobaczyć… końcówkę odcinka.
Pomimo zapowiedzi w programie telewizyjnym, TVP pokazała ostatni odcinek „Rolnika” od 21. W oficjalnym komunikacie wytłumaczono, że to wszystko z przyczyn technicznych, ale warto zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście tak było?
Wydaje mi się, że główny powód to nowa ramówka konkurencji. Od 20 Polsat emitował np. dwa odcinki nowego serialu „W rytmie serca”. Drugi od 21. Gdyby więc TVP zaczęła „Rolnika” 20 minut później być może widzom spodobałaby się nowa produkcja Polsatu i nie chcieliby zmienić kanału, w trakcie jego trwania.
Co ciekawe ramówka TVP wygląda ostatnio jak jeden poligon doświadczalny. Żadna stacja telewizyjna na jesieni nie dokonywała na razie żadnych kombinacji i wymian godzin emisji oprócz Telewizji Polskiej (która bardzo szybko zauważyła też, że „Jaka to melodia” przed „Wiadomościami” to nie najlepszy pomysł).
Co dalej? Możemy się pewnie spodziewać kolejnych zmian. Na razie na następny odcinek „Rolnik szuka żony” trzeba czekać kolejny tydzień, gdyż w niedzielę na Jedynce będzie Opole, które o 21 będzie rywalizować tym razem z kabaretami na żywo Polsatu.

