Zmiana pokoleniowa w stacjach telewizyjnych jest bardzo trudnym tematem. Jako przykład podajmy działania jednego z największych polskich kanałów. Prowadzą oni nabór na bezpłatne staże, które o dziwo zamiast się skończyć (czyli pokazać, że mamy już kandydatów), cały czas są przedłużane na dalsze terminy. Najważniejsze jest jednak to, że nie dzieje się tak z powodu braku kandydatów, a zbyt dużych oczekiwań wobec nich (najlepiej mieć ogromne doświadczenie i być już lokalną gwiazdą dziennikarstwa). Za to patrząc na to inaczej prawdopodobnie 90% wybranych jest tam przelotem i później znajdywani są kolejni.
Jeśli popatrzymy na początek lat 90-tych było zupełnie inaczej. Rodził się wolny rynek medialny, a do telewizji, czy radia trafiały bezpośrednio duże ilości młodych ludzi. Co najważniejsze znaczna większość z nich tam została. Miejsc pracy było wiele, bo i powstawały kolejne prywatne inicjatywy. Za to starsi dziennikarze w większości kojarzeni byli z epoką komunizmu i żegnano się z nimi bez żalu. Ba niektórzy wspominają, że po prostu ich zwalniano bez słowa dziękuję.
Teraz wszyscy ci, którzy na początku lat 90-tych trafili do mediów i w nich przetrwali często nie są skłonni do ustępowania miejsca młodym. Wyrobili sobie markę, są kojarzeni przez widzów przez co włodarze stacji mogą mieć rację, że nie warto ryzykować skoro mamy już osoby sprawdzone. A młodzi muszą radzić sobie samemu, głównie tworząc filmy w Internecie i licząc, że ewentualnie na tej podstawie ktoś tam ich zauważy.
Być może na całą sprawę należałoby spojrzeć przewrotnie. Skoro w większości przypadków w mediach młodzi jeszcze nie zastępują tzw. „wyjadaczy”. To może powinno się przeprowadzić inną wymiana pokoleniową i obecnie tam pracujących zastąpić osobami jeszcze starszymi. Choć brzmi to śmiesznie na pośrednio podobną ideę wpadła jedna z zagranicznych stacji telewizyjnych.
Powstał program „100 Years of Wisdom”, którego uczestnikami są tylko osoby powyżej 100 lat! Co w pewnym sensie nie dziwi, patrząc na to że starsze osoby coraz lepiej radzą sobie z nową technologią i zaczynają np. „buszować” w Internecie. Jednak być może najważniejszą kwestią tego show jest możliwość skorzystania z ogromnej wiedzy, ludzi którzy przeżyli już swoje.
Powiedzmy sobie szczerze kto nie lubi słuchać niesamowitych historii opowiadanych np. przez swoich dziadków. Sporo z nich nie ma jednak takiej okazji, to znaczy nie mają komu ich opowiedzieć, sami siedzą w domu i duszą pewne niesamowite wspomnienia w sobie. Dlatego holenderski program poza warstwą wiedzy łamie stereotyp osoby starszej, która nie ma dobrej pamięci i nie radzi sobie w jesieni życia.
Na czym show polega? Ponad 100-letni uczestnicy odpowiadają na pytania dotyczące właśnie okresu ostatnich stu lat. Wybierają odpowiedzi A,B,C lub D. Same pytania dotyczyć mogą jedzenia, technologii, historii, dosłownie wszystkiego. A najważniejsza jest chyba dobra zabawa i to, że widać u nich uśmiech na twarzy ze względu na możliwość uczestniczenia w takim przedsięwzięciu. Całość dopełnia to, że dzielą się oni swoimi prawdziwymi życiowymi historiami. A na koniec wszyscy wygrywają, bo program nie ma w założeniu rywalizacji. Pokazuje to, że nadal można stworzyć interesujący format telewizyjny, na który wcześniej nikt nie wpadł. Za to z drugiej strony pozwala powiedzieć, że najstarsi nie muszą być pomijani, a mogą być ważną częścią wielu audycji.
