Tragedia we Francji i atak terrorystyczny w siedzibie pisma satyrycznego „Charlie Hebdo” pokazał jak ważna jest kwestia wolnej prasy. Zamachowcy zamiast gazetę powstrzymać, dodatkowo ją wzmocnili i rozpropagowali ideę karykatury bez żadnego tematu tabu na całym świecie (przykład miliona egzemplarzy następnego wydania). Bo zamiast zastraszenia wyszła na jaw solidarność mediów ponad granicami, która może przerodzić się w jeszcze większą siłę.
I właśnie o tej solidarności, a raczej częściowo jej braku warto kilka słów powiedzieć. Wydawać by się mogło, że dla każdej gazety temat zamachu we francuskim piśmie powinien być tematem numer jeden. Czymś co nie tylko powinno się znaleźć na okładce, a w ogóle na czołówce wraz z żałobnym kolorem całego wydania. Niestety przeglądając polskie dzienniki okazuje się, że zdaniem części z nich pojawiły się ciekawsze tematy niż wolność mediów.
Co jest zaskakujące biorąc pod uwagę, że być może nie w takim wymiarze, ale pewne gazety również są narażone na gniew niektórych czytelników. Czy naprawdę tabloidy nie boją się np. psychofanów gwiazd, w których życie często ingerują? Nie mówiąc już o tym na jak agresywnym poziomie stoi debata polityczna i wymiana zdań pomiędzy niektórymi z czasopism i ich zwolennikami/czytelnikami.
Wracając jednak do tabloidów. Co mogłoby być ważniejsze od zamachu na wolne media? W pierwszym z nich saga rodu Marcinkiewiczów. Z zajmującym prawie całą okładkę zdjęciem Izabel z ręką na temblaku i wymownym tytułem „Marcinkiewicz kopnął mnie w d…”. Zaś w drugim to gdzie mieszkać będzie nowy przewodniczący Rady Europy Donald Tusk (za 15 tysięcy złotych miesięcznie).
W jaki sposób dzienniki te tłumaczyły się ze swoich okładek? Paryż jest daleko, a informacja o Izabel jest dla polskich czytelników ważniejsza! Poza tym przecież gdzieś tam w środku gazety (nawet na ostatniej stronie) o zamachu się mówiło. Tylko teraz pozostaje pytanie czy potencjalne (nie mierzone) zainteresowania czytelników mogą być naprawdę ważniejsze od zjednoczeniem się z bracią dziennikarską chociaż na ten jeden dzień i nie wciskanie ludziom głupot?
Można powiedzieć parafrazując, że nie o taką prasę walczyliśmy. Szczególnie jeśli dodać, że solidarność dziennikarską nie zrozumiał także „Puls biznesu”, dla których temat zamachu nie był wystarczająco związany z gospodarką (no nie wiem czy na pewno nie wpłynął w dalszej perspektywie na rynki światowe, czy np. na wydatki dotyczące walki z terroryzmem). No, ale cóż patrząc na to z drugiej strony skoro mamy bronić wolności mediów to i paradoksalnie wyrażaniem tej wolności jest omijanie tematów. Nawet jeśli są one istotne społecznie.
