Na naszych oczach rodzi się właśnie nowy program z gwiazdami. Choć wydawało się, że celebryci robili już wszystko, a szczytem możliwości polskiej telewizji może być show ze skokami do wody, to tym razem pokażą oni swoją łagodną stronę i przygarną psy.
Program ten choć na razie jest w początkowej fazie produkcji, to już wywołuje emocje. Wstępnie znaleźć się on ma w ramówce telewizyjnej Dwójki. A włodarze Telewizji Polskiej mogą liczyć na to, że tego typu audycja na ich antenie będzie spełniać tzw. misję i pomoże bezdomnym zwierzętom w znalezieniu domów.
Wydaje się więc, że tego typu program niesie ze sobą same zalety. Z punktu widzenia gwiazd to chociażby doskonały sposób na ocieplenie wizerunku. Od strony telewizji szansa na uzyskanie bardzo dobrej oglądalność i zarobek z reklam (przecież sponsorem może zostać producent karmy tak jak np. przy „Rolnik szuka żony” pojawiły się spoty produktów rolniczych). No i jeszcze misja, gwarantowany zachwyt organizacji ochrony zwierząt i wreszcie szczęśliwe psiaki.
A jednak cała sytuacja nie jest aż tak różowa jakby się mogło wydawać. Kontrowersję wzbudza bowiem pomysł o tym, że nie ma gwarancji iż pies zostanie ostatecznie w domu gwiazdy. Owszem w założeniu ma tak być, ale po zakończeniu programu nie będzie można nikogo do zatrzymania psa zmusić. No i biedne zwierze, które dopiero co wytresowano i przyzwyczajono do nowego właściciela trzeba będzie oddać do kolejnego domu.
Dlatego program sam w sobie ma pewne kwestie do dopracowania. Wykluczone powinno być chociażby jakiekolwiek wynagradzanie gwiazd za udział w programie, który z założenia ma poruszać ważny problem. No i naprawdę każdy chętny celebryta powinien obiecać, że psiak nie będzie tylko narzędziem do zwiększenia jego popularności. Bo w gruncie rzeczy o sprawie bezdomnych psów trzeba mówić i telewizja może przekonać wielu do tego, że ich przygarnięcie może wiązać się z korzyścią nie tylko dla zwierzęcia, ale i właściciela.
