Czego uczy serial „Szkoła”?

W 2013 roku premierę miał serial paradokumentalny TVP2 „Szkoła życia”. Wtedy po raz pierwszy postanowiono przedstawić „prawdziwe” historie z życia polskich uczniów. Tak naprawdę nie zainteresował on zbyt wielu ludzi, bo i jego poziom nie był zbyt wysoki (w końcu to Telewizja Polska nie jest ekspertem w tego typu produkcjach). Ale przynajmniej na końcu każdego odcinka występował ekspert/psycholog tłumaczący to co zobaczyli przed chwilą widzowie.

To co nie udało się Telewizji Polskiej niedługo potem wykorzystał komercyjny TVN. Tak oto powstał serial „Szkoła” (a „Szkołę życia” zobaczymy już tylko na powtórkach). O dziwo pomimo podobieństw (wymyślone historie, amatorskie aktorstwo) i jeszcze gorszej godziny emisji (TVP2 przed Panoramą, TVN o 15) produkcja komercyjnej stacji z marszu stała się hitem!

Pierwszą serię oglądało średnio ponad milion widzów (co tylko rodziło wątpliwości czy właściwe jest to, żeby dzieci wracające ze szkoły od razu oglądały „Szkołę”? Bo widziało ją 46% osób w wieku 13-19 lat będących wtedy przed telewizorem). No i co ważne sprawiło to, że TVN został liderem tego pasma zostawiając w tyle inny paradokumentalny serial, tyle że Polsatu i np. „Klan”.

Nic dziwnego, że włodarze stacji bez dłuższego zastanowienia zdecydowali się na emisję drugiej serii serialu (którego częścią sukcesu może być też to, że produkowany jest w krakowskich studiach TVN, w końcu zniknęło widmo „Wawa non stop”). Przy okazji pokazując powtórki starszych odcinków także przed 21, jakby sondując czy przyniesie to jeszcze większą oglądalność.

Premierowe odcinki będzie można śledzić od 9 lutego niezmiennie o 15. Pomimo, że serialu jako takiego nie oglądałem z zaskoczeniem przejrzałem opisy tego co w nim się wydarzy. Np. jeden z uczniów próbuje zwrócić na siebie uwagę koleżanki i w tym celu porywa psa, którego potem chce zwrócić by zostać w jej oczach bohaterem, jedna z dziewczyn nigdy się nie całowała więc prosi o to swoją koleżankę i zostają nakryte w łazience, chłopcy robią zdjęcia koleżankom i tworzą w Internecie stronę z rankingiem biustów, a jest jeszcze odwołanie lekcji przez zatkanie gumą do żucia zamków w drzwiach, udawanie Lady Gagi, czy planowanie aborcji. Istna puszka pandory. Tym trudniej uwierzyć, że czymś takim interesuje się milion Polaków.