W tym roku podczas berlińskiego Transmediale padła bardzo odważna teza. Badaczka Laurel Ptak stwierdziła, że zarówno Facebook jak i Google powinny płacić swoim użytkownikom za to, że korzystają z ich usług. O ile jednak dla wielu jest to typowo lewicowe myślenie, to tak naprawdę ma to jakiś sens.
Coraz więcej ludzi „siedzi” na Facebooku prawie całą dobę. Chce być na czasie i utrzymywać kontakt z wieloma swoimi znajomymi (także z zagranicy). Aktywność polegająca na pisaniu postów, komentowaniu, lajkowaniu stała się dla nich wręcz uzależniająca. Można powiedzieć, że to ich decyzja oraz że z korzystania w taki sposób z portalu społecznościowego czerpią własną przyjemność. Ale jeśli to nie jest ich praca (nie prowadzą komercyjnych profili) to angażują swój cenny czas całkowicie za darmo.
A korzysta na tym oczywiście sam Facebook (najnowsze wyniki finansowe za ostatni kwartał 2014 roku: zysk 701 milionów dolarów, przychody 3,85 miliarda dolarów)! I tak naprawdę ważną rolę pełnią tutaj świetnie dopasowane do naszych potrzeb reklamy, związane bezpośrednio ze zwykłą aktywnością użytkowników. Jeśli Ci piszą więcej to jeszcze bardziej zwiększają popularność serwisu (w którym i tak zdaniem niektórych musisz być, żeby pokazać że żyjesz).
Pozostaje też kwestia zwykłej prywatności i braku skrępowania przed umieszczaniem typowo prywatnych informacji, które później są przetwarzane, a nawet po usunięciu zostają na serwerach. Na tym też, w kontekście reklam, portale tego typu zwyczajnie zarabiają.
Dlatego zdaniem badaczki w gruncie rzeczy czas spędzony na wzbogacaniu np. Google, czy Facebooka powinno się traktować na równi z pracą (nawet jeśli chętnie korzystamy z oferowanych nam bezpłatnych aplikacji). Dokładnie to praca ukryta, której tak naprawdę nie jesteśmy świadomi.
Jeśli jednak ktoś liczy na to, że tak wielkie podmioty zaczną dzielić się pieniędzmi ze zwykłymi użytkownikami jest zwyczajnie w błędzie. To przecież zwykły biznes doprowadzany do perfekcji. A nawet zwracająca na to uwagę badaczka nie chciałaby obecnej sytuacji zmieniać. Bo jeśli podzielimy zarobki Facebooka na ilość użytkowników dla każdego zostanie kwota przy której najniższa krajowa to gigantyczne pieniądze. A najważniejsza w całej sprawie jest właśnie czysta świadomość użytkowników przed uznawaniem portalu za ważniejszy niż ich praca zrobkowa.
