Lokowanie produktu w telewizji można podzielić na subtelne i chamskie. Tym razem powstało jednak coś pośrodku. Oto w Polsatowkim „Must be the music” w akcję wpleciono żartobliwe scenki z udziałem parówek (w każdym odcinku po trzy).
Parówki są swoistymi jurorami programu z talentami (może w przyszłości właściwych jurorów również zastąpią). Komentują uczestników i ich występy będąc na tak lub nie. Wszystkie scenki są przygotowane przez agencję reklamową, ale realizowane na żywo (przynajmniej tak wynika z komunikatu prasowego). Całość ma wzmocnić zainteresowanie produktem i sprawić, że producent parówek będzie lepiej postrzegany przez klientów.
Tak czy siak możemy mówić o zupełnie nowym podejściu do lokowania produktu. Scenie aktywnej, która staje się przyjaznym dodatkiem do programu. Tego typu reklama może być też przełomowa dla całej branży. Oto margaryna z logiem na stole serialowej rodziny, czy opowieści głównego bohatera o tym jak w swoim banku płaci przez Internet mogą zniknąć z ekranów naszych telewizorów i zostać zastąpione przez coś co serial ubarwia, a nie zachęca zdegustowanych widzów do zmiany kanału.
Jednak animacje 3D włączone do programów telewizyjnych (także tych na żywo) to nie wszystko na co stać reklamodawców. Już w 2013 roku z zupełnie zaskakującą inicjatywą wyszła stacja AXN. W ich cenniku znalazło się tzw. cyfrowe lokowanie produktu.
Polega ono na tym, że technicy komputerowi umieszczają loga i produkty zainteresowanych firm w odcinkach już gotowego serialu. Szef londyńskiej firmy MirriAd, która tym się zajmuje mówił, że „Technologia pozwala wprowadzić w obraz niemal dowolny produkt, który nigdy nie zaistniał na planie zdjęciowym”. Co więcej oglądający nie będzie zdawał sobie sprawy z takiej mistyfikacji.
Całość to doskonałe rozwiązanie dla firm chcących się reklamować w popularnych zagranicznych serialach. Sprawia, że nawet w akcji „House of cards”, czy „Żywych trupach” może pojawić się np. logo polskiego producenta. No i przede wszystkim takie działanie jest niezwykle skuteczne, bo przecież widz dalej chce dowiedzieć się co zdarzy się w serialu i w związku z tym będzie musiał zobaczyć reklamę.
Niestety wszystko to zmierza do dość smutnej konkluzji, że w przyszłości w telewizji może być więcej reklam niż wartościowych treści. Ponieważ nawet jeśli przerwy na spoty są ograniczane to wystarczy napis o tym, że w programie będzie lokowanie produktu, by loga porozrzucać na lewo i na prawo. Natomiast czas reklamowy można będzie przecież zacząć sprzedawać nawet w „Stawce większej niż życie”, czy „Kabarecie Starszych Panów”. To ja już wolę pośmiać się z parówek.
