Przynajmniej tak sądzą niektóre media. Jednak po dokładnym przeczytaniu dokumentu przygotowanego przez KRRiT można dojść do wniosku, że jest to po prostu uczciwa i gruntowna analiza obecnego stanu polskiego dziennikarstwa (o którym nie najlepiej świadczy chociażby wyciąganie raportu opublikowanego już 5 tygodni temu!).
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (a dokładniej zespół ekspertów) przygotowała „Monitoring wyborczy telewizyjnych programów publicystycznych” w związku z tym jak stacje komercyjne i publiczne prezentowały wybory samorządowe 2014 (od 1 do 14 listopada). W całym tym dokumencie najciekawsze wydają się być bezpośrednie oceny dziennikarzy.
Jeśli chodzi o TVN dowiadujemy się, że Monika Olejnik stara się w „Kropce nad i” dominować nad swoim gościem. To znaczy jest miła dla rozmówcy do momentu gdy ten ma podobne poglądy do niej. W przeciwnym razie często przerywa, krytykuje, pyta retorycznie i wyraża swoje opinie na wizji. Andrzej Morozowski w „Tak jest” „często posługuje się ironią, nie stroni od kontrowersyjnych kwestii i prowokacji…”. Anita Werner również prowokuje, ale i nie ukrywa swoich poglądów. Piotr Marciniak jest jak chorągiewka, bo jego styl rozmowy zależy od tego kto jest zaproszony (swojego gościa może bronić, jak i atakować). Natomiast najlepiej wypadli Katarzyna Kolenda-Zalewska (stara się zachować równowagę pomiędzy rozmówcami) i Bogdan Rymanowski w „Jeden na jeden” (bo już w „Kawa na ławę” zdarza mu się specjalnie poruszać niewygodne dla gości tematy).
Następnie Telewizja Polska. KRRiT negatywnie zaopiniowała „Dziś wieczorem” w wykonaniu Beaty Tadli. Prowadząca nie dość że swoim gościom przerywa, zwraca uwagę, to jeszcze ich krytykuje i wchodzi z nimi w otwarty spór. Odmiennie wypada Krzysztof Ziemiec, który co najwyżej merytorycznie odbija argumenty gościa. Joanna Osińska w „Minęła dwudziesta” zadaje pytania, które „mają charakter bardzo ogólny oraz incydentalnie pretensjonalny”. W „Gościu poranka” Karolina Lewicka często krytykuje swoich gości, Maciej Wąsowicz jest bardzo miły, ale zadaje proste pytania, a zachowanie Kamili Biedrzyckiej-Osicy zależy od tego kto jest zaproszony. Justyna Dobrosz-Oracz w „Polityce przy kawie” „jest konfrontacyjnie nastawiona wobec gości …(jej) pytania często zadawane są tonem zarzutu lub pretensji”.
Dorota Gawryluk z Polsatu stosuje zdaniem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji opresję wobec zaproszonych gości (to znaczy mówi coraz głośniej, zadaje dodatkowe kłopotliwe pytania, a nawet potrafi się ironicznie śmiać). Jarosław Gugała nie wyraża emocji, ale jego „zachowania niewerbalne nie wyrażają znacznej życzliwości”. Zaś Macieja Stroińskiego szczególnie denerwują zbyt długie wypowiedzi gości. Inni dziennikarze Polsatu sugestywnie chrząkają (Beata Lubecka), mają wyrazistą mimikę (Joanna Wrześniewska-Sieger) nie pozwalają dokończyć wypowiedzi (Dariusz Ociepa), czasem niegrzecznie (Wojciech Szeląg) lub wręcz przeciwnie (Marta Kurzyńska dająca zbyt dużą swobodę wypowiedzi), albo starają się być neutralni (Agnieszka Gozdyra, Marek Kacprzak).
Na tym tle bardzo pozytywnie wypadają prowadzący z TV TRWAM. Dariusz Pogorzelski jest kulturalny, choć zadaje wygodne dla gości pytania, Robert Knap zgadza się z rozmówcami, a o. Jacek Aniszewski wręcz podpowiada im jakiej udzielić odpowiedzi.
Z całego raportu wynika jednak niestety, że współcześni dziennikarze starają się być przeważnie gwiazdami w swoich programach (nie pozwalają by prym w nich wiedli goście) oraz przede wszystkim nie radzą sobie z językiem polskim (widoczne są ich błędy składniowe, leksykalne i stylistyczne. Poza tym stosują ogólniki i zamiast jednego głównego tematu prowadzą rozmowy o wszystkim (czyli w zasadzie o niczym). No, ale taki jest już urok tej branży na całym świecie (spłycanie przekazu, gonitwa za „newsami”, dziennikarze bez wykształcenia dziennikarskiego itp. itd.). Natomiast wyjścia z tej sytuacji na razie nie widać, bo młodsze pokolenie wzoruje się w większości właśnie na wyżej wymienionych.
