Ile jeszcze czasu będziemy karmieni serialami paradokumentalnymi? Prawdopodobnie do końca świata i jeden dzień dłużej. Gdy pomysł na jeden program tego typu się kończy za chwilę powstaje kilka kolejnych. Najgorsze jest jednak to, że ciągle istnieją amatorzy zasiadający przed telewizorem by emocjonować się fatalnym aktorstwem i historiami, które dotąd można było znać tylko z gazet z cyklu „Z życia wzięte”.
Mniejsze lub większe sukcesy odnosiły już: „Trudne sprawy”, „Dlaczego Ja?”, „Ukryta prawda”, „Szkoła”, „Nieprawdopodobne, a jednak”, „Pamiętniki z Wakacji”, „Policjanci i policjantki”, „Szpital”, „Zdrady”, „Dzień, który zmienił moje życie”, „Sekrety sąsiadów”, „Pielęgniarki”, „Słoiki” i wiele wiele innych.
Dlatego mądre głowy w Polsacie myślały co jeszcze może zainteresować widzów, być tanie w produkcji i „zapchać” ramówkę w godzinach gdy od telewizji nie wymaga się niczego ambitnego (swoją drogą coraz częściej wydaje mi się, że nie wymaga się tego przez cały dzień). Tym razem wybór był prosty. Padło na perypetie Polaków mieszkających zagranicą, a dokładnie w USA. Pomysł być może mało oryginalny, bo w pewnym sensie ściągnięty z TVNowskich „Żon Hollywood”, ma jednak jedną zaletę na pewno się sprawdzi.
Nadawane w poniedziałki po 22:30 „Żony Hollywood” śledził średnio 1 milion widzów (a oglądalność rosła z każdym odcinkiem). Wiemy już, że powstanie nowa seria w której podobno ma wystąpić nawet Dżoana Krupa (za wynagrodzenie w wysokości 50 tysięcy dolarów). Wiedząc to trochę zazdrosny Polsat postawi więc już w przyszłym roku na o wiele tańszą produkcję (no bo ile będzie trzeba zapłacić Polakom w USA, żeby odegrali coś w stylu mięsnego jeża) i to w trochę lepszym czasie antenowym.
Czego możemy się więc spodziewać po „Ameryce marzeń” Polsatu? Pewnie strasznego kaleczenia naszego języka i tekstów, którymi szpanują niektórzy rodacy po krótkim okresie spędzonym zagranicą. Wprost nie mogę się doczekać słówek takich jak: „kesz”, „strit”, „frend”, „jestem bizi”, „trafik”, „kar”, czy „interwju” oraz tekstów a’la Dżoana („One day ty możesz być on a cover of magazine”). Do tego dojdzie również zapewne masa stereotypów o tym jak to Polak sobie nie radzi, jest bezrobotnym lub śmieją się z niego gdy chce się wkupić w nowe środowisko oraz historii rodem z jakiegoś forum internetowego. No ale dopóki znajdą się chętni by w takim przedsięwzięciu brać udział i je oglądać nic nie możemy zrobić tylko przeklinać pod nosem, a życie toczyć się będzie dalej.
