Wszystko wygląda na to, że już raczej nie pozbędziemy się z naszych stacji telewizyjnych szeroko pojętych programów matrymonialnych. Nawet zmiany w Telewizji Polskiej i jej przekształcenie w instytucję kultury, nie gwarantuje końca „Rolnik szuka żony” (gdyż producenci starają się pokazać tak jak w odcinku świątecznym, jak ważną misję spełnia ten program, prezentując pary którym się udało). Co więcej co chwilę słyszymy o nowych pomysłach, które mają przebić m.in. „Kto poślubi mojego syna?”. Po nagich randkach, eksperymencie z poślubieniem nieznajomych dobranych według komputerowego algorytmu, pora na Hardkorowego Koksa.
W tym momencie nie żartuje i was nie wrabiam (choć początkowo rzeczywiście nowy program zrodził się żartu wypowiedzianego przez Roberta Burneikę w show Kuby Wojewódzkiego). Popularny siłacz z Litwy, który sławę zdobył nie robiąc lipy, zabawnie kalecząc nasz język, zjadając „stejki” i wygrywając w klatce z Marcinem Najmanem, tym razem poszuka żony idealnej. Podobno nie dla siebie i nie wiadomo w jakiej telewizji, ale sprawdzi potencjalne kandydatki w zaskakujących konkurencjach.
Zgodnie z informacjami i zasadami gender, Panie pokażą mężczyznom jaka drzemie w nich siła. Poradzą sobie np. ze skomplikowaną naprawą samochodu, czy też ze szwankującymi sprzętami elektronicznymi (ciekawe czy będzie i gotowanie jajecznic z kilkudziesięciu jaj dla prowadzącego). Zwyciężczynią zostanie więc żona idealna, która poradzi sobie z wszystkimi możliwymi sytuacjami samemu, a jej ewentualny partner będzie dla niej tylko dodatkiem reprezentacyjnym.
Tym samym feministki będą podbudowane, a mężczyźni metroseksualni zachwyceni, tylko kto poślubi zwyciężczynię? Chyba nie Hardkorowy Koksu, ale kto wie przecież wiele nowych pomysłów może się jeszcze pojawić do czasu premiery omawianego programu w jednej z polskich stacji. My natomiast powinniśmy zastanowić się, jaka cprzyszłość czeka nas, widzów? Wygląda na to, że dalej będziemy męczeni, a niewykluczone są pewnie nawet matrymonialne show na Polo TV (no bo przecież disco-polo i miłość również są nierozłączne). Taki to już mamy ten nasz swojski, telewizyjny klimat, z wprowadzanym obowiązkowym abonamentem w tle (teraz mówi się o kwocie 8,33 zł miesięcznie od każdej osoby fizycznej).
