Media nie przestają nas zaskakiwać. Kiedy już wydaje się Tobie, że widziałeś, czytałeś, czy słyszałeś wszystko, pojawia się coś czego nie da się na trzeźwo ogarnąć. Absurdalna wiadomość, artykuł z niczego i chwytliwy nagłówek to oręże wielu portali Internetowych. Spójrzmy tylko na te najdziwniejsze informacje z zaledwie ostatniego tygodnia, aż strach się bać.
Kategoria nauka. Właśnie poznaliśmy odpowiedź na zapewne najbardziej nurtujące was pytanie. Ile waży Internet? Myślicie, że sporo, skoro musi się tam mieścić wiele niesamowitych newsów (w praktyce włącznie z moim dzisiejszym wpisem ponad 2 biliony gigabajtów danych, lub jak kto woli 2 zettabajty). To przekłada się na wagę pomiędzy 2, a 4 kilogramami. Rzeczywiście Internet ostatnio nam przytył, skoro podobno w 2011 roku ważył ledwie… 50 gram.
Kategoria podróże. Polskie Radio donosi o tym jak dodatkowo zarobić chcą tajlandzkie linie lotnicze. W tym azjatyckim kraju zapanowała szaleńcza moda na przynoszące szczęście lalki Luk Thep (o wielkości małego dziecka). Część pasażerów zabierała je nawet na pokład samolotu. Teraz mogą to czynić dalej, ale tylko wtedy gdy wykupią im bilet ulgowy. Mało wam? To należy dodać, że popularnym lalkom należeć się będzie także pokładowy posiłek. Mam nadzieję, że od niego nie przytyją.
Kategoria sztuka. Starający się zachować swoją anonimowość, amerykański biznesmen oszalał. Bo jak inaczej można nazwać zakup zdjęcia za kwotę 1 miliona euro. Nie powinno to robić na nikim wrażenia skoro jedna z fotografii osiągnęła już nawet 6,5 miliona dolarów. Tyle, że tym razem nie mówimy o jakimkolwiek nadzwyczajnym krajobrazie, czy portrecie, a zdjęciu ziemniaka! Popularny kartofel stylizowany jest na nim na jedną z planet lub księżyc, a szczęśliwego nabywce warto poinformować o tym, że na świecie są jeszcze dwie odbitki tego samego dzieła sztuki.
Muzyka. Pszczoła z Nowej Zelandii potrafi tańczyć układ z „Gorączki sobotniej nocy”! Po tej szokującej informacji pozostaje mi zacytować autentyczny fragment tego co o tej sprawie napisał Super Express. „Prym w pląsach wiedzie jeden z bardziej dorodnych owadów. Kiedy tylko usłyszy rytmiczny bzyk, wykonuje swój numer popisowy – taniec w stylu Johna Travolty (62 l.) … Uniesiona w górę kończyna, pewne spojrzenie prosto w obiektyw i nóżka wywijająca na łąkowym parkiecie. Nie ulega wątpliwości, że ta muzykalna istota łatwo zostałaby królem każdej owadziej dyskoteki!”
W tym skromnym zestawieniu nie może zabraknąć również sportu. Dzięki Onetowi dowiadujemy się o wyjątkowych kibicach koszykarskiej drużyny Florida State. Dokładnie chodzi o trzech panów, którzy na każde spotkanie ich ulubionej ekipy przybywają w strojach stylizowanych na bekon lub jak wolicie, gigantyczny plaster boczku. Ich sława jest już niewiele mniejsza niż sportowców, a inni kibice namiętnie robią sobie z nimi zdjęcia. Dobrze, że to nie piłka nożna, bo boczek byłby już pewnie spalony.
I tak wyliczać można w nieskończoność. Oszczędziłem wam już tak fascynujące historie jak plastelina w kształcie kupy, którą amerykańskie dzieci uwielbiają się bawić, moda na bottom selfie, czy prawdziwa życiowa tragedia o szczoteczce z hipermarketu, która pomogła w wykryciu raka u dziecka. Ostatnio podczas Balu Dziennikarzy zapytano Marcina Prokopa o to czy dzisiejsi dziennikarze to pajace? Skoro odpowiemy tak, to co powiedzieć o osobach przygotowujących, co tydzień, podobne newsy dla naszych portali Internetowych? Bo ja tylko skromnie je zebrałem, „do kupy”.
