Turniej tylko dwóch skoczni w TVP?

Pamiętam jeszcze czasy w skokach narciarskich przed sukcesami Adama Małysza. Kiedy ¾ narodu nie było jeszcze specjalistami od zasad i komentatorami tej dyscypliny. Wszystko zmienił jeden Turniej Czterech Skoczni. Wygrana Małysza sprawiła, że seryjnie wszystkie zawody można było zobaczyć na antenie Telewizji Polskiej.

Tak powstał kolejny swego rodzaju rytuał telewizyjny. Rodzinne oglądanie skoków narciarskich. Ważne było to, że zawody najczęściej odbywały się podczas weekendowych obiadów lub śniadań. No i każdy kto lubi tą dyscyplinę wiedział, że wystarczy o określonej godzinie włączyć Jedynkę i oglądać.

Ostatnio nadawcy publicznemu jest jednak coraz trudniej. Ze względu na to, że skoki narciarskie nadal przynoszą nam sukcesy, a oglądalność jest duża (i to na ogólnodostępnej antenie), coraz silniejsi stają się pośrednicy w sprzedaży praw do zawodów. Przyzwyczaili się oni do tego, że można windować jaką cenę się chce, bo i tak TVP konkursy skoków musi kupić.

W ostatnich sezonach z tego właśnie powodu liczba zawodów transmitowanych przez Telewizję Polską nieco spadła. Ze względu na finanse wynegocjowano rezygnację z pewnych konkursów, co jednak nie odbiło się zbytnio na widzach, bo większość z nich była mało ważna, albo odbywała się w godzinach porannych (ze względu a różnicę czasu).

Jednak w tym roku jest o krok od czegoś co kibice skoków nazwą tragedią. Najsłynniejszy turniej rozgrywany od 1953 roku. Ten turniej od którego popularność tej dyscypliny w Polsce się rozpoczęła, może zostać nie pokazany w całości. W chwili obecnej czyli na prawie 1,5 miesiąca przed Turniejem Czterech Skoczni wiemy, że Telewizja Polska nadal nie ma praw do dwóch kończących go konkursów w Innsbrucku i Bischofshofen.

Wszystko z powodu austriackiego pośrednika (albo dokładniej pośrednika, który posiada prawa do konkursów odbywających się w Austrii), który żąda od TVP zbyt wygórowanych pieniędzy (także za konkursy w Bad Mitterndorf i Hinzenbach). Powiem nawet więcej dopuszcza się swego rodzaju szantażu. Bo wyobraźmy sobie jaka krytyka spłynie na nadawcę publicznego w momencie pokazania tylko pierwszej połowy turnieju?

Oczywiście może się zdarzyć tak, że ostatecznie umowa zostanie podpisana. Bardzo możliwe, że na ostatnią chwilę, bo nikt w negocjacjach nie będzie odpuszczał (szczególnie pośrednik). Ale czy istnieją inne możliwości?

Na chwilę wyobraziłem sobie dwa konkursy Turnieju Czterech Skoczni w PPV. Choć TVP na pewno tego nie przeprowadzi, to byłoby to możliwe gdyby do negocjacji włączył się Polsat. Co nie jest aż tak nierealne gdyż pośrednik musi brać pod uwagę wszystkie opcje wywarcia presji na Telewizji Polskiej, a rozmowy z komercyjnym konkurentem na pewno w to się wpisują.

Zwykłym kibicom pozostaje więc mieć nadzieję, że cała sprawa skończy się dobrze i zobaczą cały Turniej Czterech Skoczni (jeśli nie skorzystają ze stacji zagranicznych lub Eurosportu). Problemem może być jednak psucie rynku. Bowiem jeśli TVP przystanie na obecne warunki to jest pewne, że w następnych latach znowu ktoś będzie chciał od nich wyciągnąć jeszcze więcej pieniędzy. Więc niestety kiedyś trzeba będzie powiedzieć dość.

Aktualizacja: Ostatecznie na antenie TVP będzie cały Turniej Czterech Skoczni.