Cyberprzestępcy włamią się do … toalety?

Pisałem już o sprawie pierwszego ataku hakerów na sprzęt AGD, ale jak widać dochodzimy do coraz większego absurdu, gdyż tym razem na celowniku są po prostu domy. Być może to właśnie przyszłość. Złodzieje, którzy okradają mieszkanie bez wchodzenia do niego, bo bardziej wartościowe rzeczy znajdują się nie w pomieszczaniach, a w wirtualnym świecie. Mam nadzieję, że na dziwne pomysły nie zaczną wpadać Polacy i problem ten będzie nas dotyczył o wiele później niż np. Amerykanów, ale warto powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.

Podstawowa sprawa to coraz mniejsza prywatność. Mam na myśli to, że ludzie z własnej woli oddają ją w ręce nowoczesnych technologii, bo przecież nic nie może się stać. Na zachodzie mieliśmy już wiele przypadków związanych z włączoną lokalizacją w telefonach komórkowych. Jeśli posiadacie np. uruchomionego Facebooka, czy Twittera na smartfonie, właśnie wraz z uruchomioną lokalizacją dane na temat miejsca gdzie obecnie się znajdujecie wysyłane są do sieci. Tym samym zręczni hakerzy potrafią namierzyć osobę i sprawdzić, że jest ona daleko od domu, po czym dać cynk właściwym złodziejom, którzy do mieszkania się włamują. Jednak nie o to chodzi w tym nowym przekręcie.

Ten również polega na użyciu smartfonów, ale głównie problemem jest typowe ludzkie lenistwo. Zaczęto bowiem tworzyć tzw. zdalne domy. W nich można wszystko robić za pomocą pilotów, którymi często jest komórka. Czyli tak, zapomniałeś wyłączyć piekarnik i spali się jedzenie, nic trudnego wciskasz jeden przycisk na telefonie i piekarnik wyłączony. Zapomniałeś zrobić prania, a jesteś w pracy kilka kilometrów od domu, żaden kłopot, pomoże Ci smartfon. Zgubiłeś klucz do mieszkania, no nic w końcu twój telefon i tak otworzy drzwi. Ale chwila, chwila, a co jeśli dostanie się w niepowołane ręce lub włamie się do niego haker.

No właśnie. Złodziej sam otworzy sobie drzwi. A później zrobi np. pożar (bo włączy żelazko) czy powódź (bo puści wodę z wanny) by zatrzeć ślady. Co więcej zrobi to i wiele więcej rzeczy właśnie komórką. Każda z takich akcji będzie też specjalnie zaplanowana. No bo przecież w domu są kamery, a wszystko reaguje na polecenia pilota. Z jednej strony można więc spokojnie przejrzeć kamery i mieć rozeznanie w całym układzie mieszkania, ba wiedzieć gdzie mieszkańcy co chowają, no bo i śledzenie ich nawyków przy kilkutygodniowym rozpracowywaniu miejsca nie będzie trudne.

A co do tego ma znajdująca się w tytule toaleta. Ta też będzie zdalna i pozwoli na nowy poziom żartów. Bloomberg podał, że jeśli ktoś siedzi na desce to będzie można go oblać przy pomocy smartfona. Zrobić to może zarówno haker, jak i rodzinny żartowniś, czy wściekła żona. A to wszystko z powodu, tak jak już mówiłem, ludzkiego lenistwa.

Nie bardzo rozumiem dlaczego tego typu domy mają być przyszłością. Przecież widzimy już ile niosą ze sobą zagrożeń. Czy naprawdę nie wystarcza nam to co mamy? Przecież i tak mamy dobrze działające urządzenia, do których wystarczy tylko podejść i wcisnąć najczęściej jeden przycisk. Wymagam więc minimum wysiłku, do którego niektórym najwidoczniej brakuje chęci. A dzięki naszemu lenistwu, przestępcy nie będą próżnować. Tylko z drugiej strony czy będą mieli chęć kraść, skoro wszystko mają podane na tacy?