Kevin pozwala się wzbogacić

Kevin pozwala się wzbogacić

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta. Tak dokładnie skoro rozpoczął się adwent to należy już odliczać dni do Bożego Narodzenia. A pomagają nam w tym najróżniejsze sklepy z ofertami świątecznymi, dekoracjami i muzyką (z nieśmiertelnym „Last Christmas” na czele, czy stacje telewizyjne, w których sporą część stanowią reklamy przygotowane specjalnie na tę okazję.

Jest jednak coś bez czego świąt nie można sobie wyobrazić. Mowa oczywiście o tym małym chłopcu, którego jak co roku w Wigilię rodzice zostawią samego w domu. Siłę tego filmu z 1990 roku pokazuje także to, że gdy tylko jednego roku Polsat chciał zrezygnować z jego pokazania, spotkał się z ogromną krytyką Internautów i akcją, która przywróciła ten film na Boże Narodzenie.

Od tego momentu (2010 rok) Polsat już nigdy nie popełnił drugi raz tego błędu i sprawia, że tradycja trwa nadal. Tak tradycja, bo „Kevin sam w domu” stał się naszym elementem świętowania Wigilii, gdy spora część ludzi przy stole lub gdy już od niego odejdzie ogląda to co zawsze (jest to stała widownia ponad 3 mln, sprawiająca, że to zawsze jedna z najpopularniejszych propozycji przez wszystkie dni świąteczne).

Nie dość, że tak jak wspominałem Polsat nie popełnił już drugi raz takiego błędu, to jeszcze zauważył, że ma kurę znoszącą złote jajka. W czasie gdy bowiem inne stacje walczą, jak przyciągnąć do siebie widzów w święta, stacja ze słoneczkiem po prostu za w sumie nie największe pieniądze karmi nas powtórką.

Ciekawsze jest jednak to, że drugi raz z rzędu „Kevin sam w domu” to najdroższa pozycja jeśli chodzi o cennik reklam stacji na cały grudzień! Cena 30 sekundowego spotu przy tym filmie wyniesie nawet 84,8 tysiąca złotych (chociaż pamiętajmy, że nie wliczone w to są rabaty dla stałych reklamodawców). To kwota o ponad 24 tysiące więcej niż rok temu i bez problemu dystansująca zabawę sylwestrową.

Wszystko wskazuje na to, że popularność Kevina najwidoczniej coraz bardziej rośnie, niż spada. Jeśli więc nie stanie się nic nadzwyczajnego (obrażenie się widzów i nagłe masowe przełączenie na inny kanał), to jeszcze przez wiele lat ten film utrzyma się w telewizji. Miejmy jednak gdzieś w tyle głowy to jak pomagamy Polsatowi zarobić włączając właśnie przygody tego miłego chłopca ze złodziejami.