Pieniądze z gwiazdami

Wydawać by się mogło, że na rynku najważniejszy jest stosunek pomiędzy popytem, a podażą. Nie jest tak jednak w przypadku naszych celebrytów. Nie dość, że osób znanych jest coraz więcej (a społeczeństwo nie wyraża jakiś chęci zwiększania ich ilości), to jeszcze ze względu na kolejne programy z gwiazdami, ich stawki za odcinek potrafią rosnąć.

Pogodziłem już się z tym, że źródło celebrytów jest niewyczerpalne. Wystarczy przecież wystąpić w kilku odcinkach serialu, a nawet udawać głupka w reality show. Później już drzwi kariery stoją przed tobą otworem i możesz spokojnie inkasować niezłe kwoty skacząc, tańcząc, przygarniając psy, jurorują, śpiewając itp. itd.

Jednak jakie są to sumy? Okazuje się, że w chwili obecnej od 3 do 6 tysięcy złotych za jeden odcinek (podobno trochę mniej bo od 1,5 do 5 tysięcy gdy skaczesz do wody). Biorąc pod uwagę to, że kolejne odcinki są co tydzień (i jeśli przyłożymy się do treningów plus spodobamy się telewidzom) to możemy liczyć na naprawdę dobry zarobek. Natomiast bez względu na to czy się uda zajść daleko, czy nie i tak w przyszłym sezonie możemy pójść do konkurencyjnego show z celebrytami (w końcu wzmocniliśmy swoją pozycję na tym rynku).

Dzięki takim stawkom osób prawie anonimowych wzrastają oczywiście zarobki tych bardziej znanych. W obecnym „Tańcu z Gwiazdami” Ewa Kasprzyk i Tatiana Okupnik otrzymują po 15 tysięcy za odcinek. Warto dodać, że w jury Andrzej Grabowski dwie edycje temu otrzymywał 18 tysięcy (nie wiadomo czy w tej kwestii coś się zmieniło), a obecna gaża Danuty Stenki za „Celebrity splash” to podobno nawet 20 tysięcy złotych. Niezłe kwoty jak na krytykowanie z żartem lub wzruszające chwalenie uczestników.

Ostatnio trochę oszczędza Telewizja Polska. To znaczy z anteny stacji publicznych zniknęły programy z gwiazdami (będzie tylko przygarnianie psów). Jednak wcześniej potrafiono oferować Nataszy Urbańskiej 10 tysięcy za odcinek „SuperSTARcia” (udało się była w show do końca i go wygrała), a jurorom jeszcze więcej. W tym samym programie podobno do 20 tysięcy, a w „The Voice” 16 tysięcy Edycie Górniak, 12 Justynie Steczkowskiej i 10 Marii Sadowskiej.

Jeśli jednak chodzi o uczestników to jest pewna spiskowa teoria, która mnie interesuje. W końcu czy ktoś kiedyś na oczy widział dokładne wyniki SMS-ów od widzów? Oczywiście telewizji powinno zależeć na tym, by zostali Ci, którzy zarabiają dla niej najwięcej. Choć z drugiej strony może się okazać, że przynajmniej na początku warto przepuścić kogoś kto dostaje mniej pieniędzy za odcinek, ale bilans wraz z głosami widzów jest bardziej opłacalny. Nie wykluczone więc, że nie zawsze odpada ten kto SMS-ów miał najmniej (ale tego raczej się nie dowiemy).

No i po tych przerażających kwotach wróćmy jeszcze raz do do popytu i podaży. Oba te pojęcia operują ilością dobra. Natomiast myślę, że patrząc na zarobki gwiazd można mieć spore wątpliwości czy celebryci są naszym dobrem narodowym i czy w ogóle można w stosunku do nich używać pojęcia dobra?