Po wczorajszym pogromie Brazylii przez Niemców przed nami drugi półfinał, a także finał i mecz o trzecie miejsce na mistrzostwach świata w piłce nożnej. Ja jednak postanowiłem już podsumować to jak impreza ta była pokazywana na antenach Telewizji Polskiej.
Można powiedzieć, że było średnio, czyli nie było ani tragicznie, ani rewelacyjnie. Wszystko zaczęło się od ewidentnej wpadki z brakiem pokazania ceremonii otwarcia mistrzostw. Wtedy dowiedzieliśmy, że TVP jako jedna z niewielu skorzystała z tzw. światłowodu z Brazylii, zamiast sprawdzonej metody dosyłu satelitarnego. Tak więc w zasadzie cała Europa otwarcie mundialu zobaczyła oprócz nas i podobno Białorusi (choć możliwe, że był to żart Internautów).
Późniejsze spotkania pokazywano już prawie bez problemów. No może poza jednym istotnym problemem. Tym z konwersją w trybie rzeczywistym 29.970 FPS na 25.000. Całość sprawiła, że sporo spotkań mimo że w HD to było częściowo rozmazane. A można było się do tego przygotować wcześniej biorąc pod uwagę doświadczenia z europejskimi problemami z ligą brazylijską.
Studio tutaj plus za ogólny wystrój. Nawet na przykładzie różnych stacji zagranicznych wyglądało profesjonalnie. Zaczynało się około 40 minut przed meczem, a także trwało po zakończeniu spotkania. Tak więc biorąc pod uwagę, że transmitowano każdy mecz była to sporo futbolu. Ciekawa była jednoczesna transmisja dwóch spotkań i przenoszenie się ze stadionu na stadion (szkoda, że tylko w płatnym TVP Sport). Z drugiej strony to właśnie w płatnym kanale najbardziej okrojone było studio. Zaskakująca była za to obecność studia w dni bez meczów. Rozumiem podsumowanie fazy grupowej, ale potem podział na dwa dni spotkań 1/8 oraz ćwierćfinału (przecież to do omówienia ledwie dwa mecze dziennie). A przed nami dwudniowe podsumowanie półfinałów, więc tego typu działania najwidoczniej nie zrozumiem.
Należy pochwalić pokazanie każdego spotkania, pomimo że było to nieopłacalne biorąc pod uwagę koszty za licencję, a wpływy z reklam. W studiu korzystano obszernie z materiałów przygotowanych przez FIFA, owszem nie aż tak jak w niektórych krajach, ale wcześniej TVP w ogóle potrafiła takie materiały pomijać. Goście w studiu to temat na inną rozmowę. Większość znaliśmy od wielu wielu lat, a plus za pojawienie się chociażby trenera Waldemara Fornalika, Tomasza Rząsy, czy na jeden dzień piłkarza Grzegorza Krychowiaka. Dawało to jakiś powiew świeżej krwi. Choć i tak stałym punktem programu był śmiech po żartach trenera Jacka Gmocha. Ten zasłynął m.in. seksbombami i zgryzem Suareza.
Komentatorzy jak zwykle. Świetnie wypadł Jacek Laskowski (pomimo krytyki za rasizm), a legendarny Dariusz Szpakowski mylił Messiego z Maradoną. Zaś najsłabszym ogniwem jak przewidywałem był Jacek Jońca. Jego żarty były nie na miejscu, a ciekawostki jakby czytane z kartki. To w sumie problem od którego odchodzi cały świat. W dobie Internetu masę rzeczy kibic może sobie sprawdzić sam i nie potrzebuje do tego komentatora. A jednak u nas o tym się nie myśli i czyta podczas meczu coś co kibice dobrze wiedzą. Jedynym wytłumaczeniem może być dostosowywanie się do widza niedzielnego, który ogląda futbol raz na cztery lata.
Największy plus to na pewno telewizja hybrydowa (pisałem o niej tutaj i tu). Tą wykorzystano świetnie. Udostępniono dodatkowe materiały niedostępne w tradycyjnej telewizji oraz dano możliwość oglądania statystyk w trybie rzeczywistym (aktualizowanych co minutę). To spowodowało, że już wiedzieliśmy skąd komentator bierze informacje o ilości celnych podań.
Największy minus to transmisje mobilne. Chodzi o kwestię sublicencji dla jednego z operatorów telefonii komórkowej. Sprawiło to, że spora część materiałów była dostępna dopiero po zapłaceniu poprzez SMS. A tak biorąc pod uwagę, że mówimy o telewizji publicznej być nie powinno.
Podsumowując można powiedzieć, że nadal jest kilka rzeczy do poprawy. Jednak w Telewizji Polskiej będą na to mieli aż cztery lata. Bo przez taki okres nie zobaczymy na jej antenie spotkań reprezentacji. Być może wtedy nastąpi też zmiana warty zarówno na stanowiskach komentatorskich jak i eksperckich. Choć tak jak pisałem mogło być gorzej.
