Pokolenie leniwców

Mogłoby się wydawać, że obecnie młodzi ludzie mają wszystko. Najświeższe informacje w przeciągu sekundy od wydarzenia (z kilku źródeł i komentarzem wyjaśniającym), tysiące znajomych, którzy odpowiedzą gdy tylko ich się zapyta, tradycyjne mapy zastąpione tymi cyfrowymi oraz aplikacjami wyznaczającymi za nas odległości oraz trasę, obszerna wirtualna encyklopedia, która dla wielu jest bezbłędna i leżący u podstaw tego Internet. Co więcej to tylko niektóre przykłady cyfrowej rewolucji jaka dokonała się w przeciągu kilkunastu lat. Problem w tym, że zamiast coraz mądrzejszego społeczeństwa doprowadziła ona do powstania pokolenia leniwców.

Przynajmniej do podobnych wniosków na podstawie badań dochodzi Andrew Asher z Illinois Wesleyan. Nie boi się powiedzieć wprost, że cyfrowe pokolenie to tylko mit jakim byliśmy przez dłuższy czas karmieni. Zgadza się, że młodzi aktywnie korzystają z nowoczesnych technologii. Jednak przede wszystkim z tych ułatwiających im życie i przyspieszających komunikację (SMS-y, media społecznościowe).

Gdy przychodzi do prawdziwego życia i potrzeby skorzystania z programów Office’a (np. Excel, czy Outlook) Ci sami młodzi ludzie narzekają, że są one zbyt skomplikowane. Woleliby zapewne setki oddzielnych programów wyliczających różne funkcje za pomocą magicznego dotknięcia palcem, niż uczenie się różnych komend. Bo to dla nich jest zbyt czasochłonne i zwyczajnie męczące.

Proste wydaje się też wyszukiwanie rzeczy w Google (w końcu jak się już urodzili to ten gigant już działał). Tyle, że młodzi nie chcą sobie komplikować sprawy, więc wpisują daną frazę wybierają pierwszą z brzegu stronę i po problemie. Tylko 23% badanych potrafiło umiejętnie korzystać z wyszukiwarki. To znaczy przede wszystkim sprawić, że dana informacja pochodziłaby z wybranych stron (np. naukowych) i ograniczyć ilość źródeł do tych potrzebnych i wiarygodnych (np. przez zastosowanie cudzysłowu, czy prostych komend).

Może i u nas jest trochę lepiej niż w USA, ale nie popadajmy w zbytni optymizm. Pisanie prac na podstawie Wikipedii i wykorzystywanie Internetu w komórkach w celu ściągania nawet na sprawdzianach staje się coraz częstszym problemem. Nawet nie pochwalając ściągania można stwierdzić, że były czasy gdy zainteresowany nim delikwent chociaż czytał pewne informacje i musiał je przepisać na ściągę, a teraz będąc upartym można próbować bez otwarcia książki. No właśnie czytelnictwo książek (i obecność młodych ludzi w bibliotekach) to kolejny przykład, że udostępnienie skanów i streszczeń w Internecie często zamiast pomóc rozleniwia. Przyszłość nie wydaje się więc rysować w różowych kolorach, ale przecież młodzi nie mają się czego obawiać skoro już roboty piszą artykuły sportowe chociażby do Associated Press.