Wprowadzenie w tym roku usługi Live przez portal społecznościowy Facebook nie przeszło bez echa. Możliwość prowadzenia transmisji przez zwykłych ludzi (tak aby zobaczyli ją ich znajomi lub cały świat) jest przecież wyjątkową funkcją pozwalającą walczyć z tak popularnym YouTubem. Mogłoby się więc wydawać, że Facebook Live spodoba się każdemu. Jednak ostatecznie problem z taką funkcją mają tradycyjne stacje telewizyjne.
Zdaniem The Wall Street Journal Facebook prowadzi obecnie ciężkie rozmowy z największymi nadawcami telewizyjnymi w USA. Na razie jednak wygląda to tak jakby obie strony okopały się na swoich stanowiskach. Owszem takie NBC prowadzi chociażby pojedyncze relacje z Igrzysk Olimpijskich przez Facebook Live, ale to wciąż tylko wejścia dziennikarzy, a nie regularne emisje znane z telewizora.
Jak nie wiadomo o co w danej sprawie chodzi, to chodzi oczywiście o pieniądze. Tak jest również tym razem, gdy jedną z kwestii spornych jest rozliczanie z reklam towarzyszącym takim transmisjom w portalu społecznościowym. Należy również pamiętać, że większość nadawców posiada przecież swoje strony Internetowe, w których pojawiają się ciekawe materiały, a niektórzy także własne wypożyczalnie VoD (również z reklamami). W obu przypadkach przekierowanie ruchu na Facebook nie jest przecież dla nich korzystne.
Poza tym jest jeszcze jeden kłopot w przypadku omawianej współpracy. Chodzi o zmiany w algorytmie Facebooka. Nadawcy boją się w tym przypadku tego, że zaangażują się w transmisje na portalu społecznościowym, a ich materiały nie będą wystarczająco dobrze widziane dla użytkowników Facebooka. Przez co w praktyce nie dość, że zwiększą wejścia serwisowi Marka Zuckerberga to sami w zamian zauważą zmniejszone zainteresowanie swoimi programami, które zgubią się gdzieś w newsfeedzie. Nie zapominajmy również o kwestiach licencji, ale tu rozumiem, że programy licencjonowane nie byłby po prostu transmitowane.
Oczywiście obecne problemy jeśli chodzi o współpracę na linii Facebook – stacje telewizyjne da się zapewne jakoś rozwiązać. Niech przykładem będzie YouTube, do którego również duży nadawcy na początku nie mogli się przekonać. Tradycyjna telewizja ma przecież spory problem ogólnie z widzami Internetowym i każdy dodatkowy kanał dystrybucji niedługo będzie im potrzebny by zachować swoją silną pozycję. Skoro w 2017 roku liczba użytkowników cyfrowego wideo ma wzrosnąć do 732,4 mln na całym świecie, z różnych usług VoD korzysta 2/3 światowych konsumentów, a Netflix wieszczy dość szybki koniec znanej nam telewizji, to nadawcy, a nie portal społecznościowy stają coraz bardziej pod ścianą.

