Tabloidy lubią tworzyć seriale

Na szczęście zbliżamy się do końca sezonu ogórkowego w mediach. Najbardziej aktywne są w nim tabloidy. Nic dziwnego, w końcu trzeba codziennie zapełnić co najmniej kilkanaście stron, czymś nowym. I tu oczywiście pojawia się problem jak to zrobić, gdy nic się nie dzieje.

Są w takim wypadku oczywiście różne metody. Można wymyślić coś od zera. Przykładem tego powinien być wieloryb płynący po Wiśle. Można pójść w element rozrywkowy (pokazując ludzi, którzy nie śpią bo trzymają szafę). No i można przekonać kogoś do wzajemnego prania brudów. To znaczy przekonać jakąś osobę do wywiadu, który wywoła aferę.

Mimo wszystko każdy z pomysłów łączy jedna kwestia. Konsekwencja w przekazywaniu informacji. Raz rozpoczętą sprawę nie można przecież pozostawić. Trzeba ją wyjaśnić, bo jak nie spróbuje przejąć ją konkurencja. Tak czy siak ważne by tabloid cały czas się chwalił. Czyli to my wykryliśmy tą sprawę, to dzięki nas została rozwiązana i powinniście nas kupować, bo zawdzięczacie to właśnie nam.

Dla mnie ciągłe opisywanie jakiegoś tematu przypomina różnego rodzaju seriale. Te życiowe to najczęściej seriale paradokumentalne, ale czasami powstaję wręcz telenowele nie odbiegające zbytnio od takich majstersztyków jak Moda na sukces. Tak było właśnie w te wakacje.

Jeden z tabloidów z wyjątkowymi szczegółami rozpoczął prezentowanie problemów życiowych rodziny Terleckich. Na pewno kąsek był łakomy. To znaczy bardzo znany były piłkarz, który stracił w zasadzie wszystko co zarobił podczas kariery, syn który zapowiadał się na jeden z największych talentów współczesnej polskiej piłki nożnej i gdzieś w tle starsza i bezbronna matka i babka. Coś co powinno zainteresować każdego, bez względu na wiek, czy zainteresowanie sportem.

Powiem szczerze, że do całej historii podchodziłem z początku z wielkim szacunkiem. To znaczy czytałem kiedyś książkę Pele, Boniek i ja, która bardzo ciekawie przedstawiała karierę Stanisława Terleckiego. Jednak z czasem gdy newsów pojawiało się coraz więcej, a przypominały wspomniane pranie brudów w moich oczach stracił wiele nie tylko on, a i gazeta zajmująca się takim tematem.

Jak już mówiłem powstała prawdziwa telenowela, która nie ma końca. Odcinek 1. Stanisław Terlecki mieszkający ze starszą matką mają być eksmitowani, bo sprzedali mieszkanie, a pieniądze jego zdaniem zabrał syn. Odcinek 2. Starsza kobieta chciała popełnić samobójstwo, odkręcając kurek z gazem, ratuje ją syn gdyż miał silny sen Odcinek 3, Syn Stanisława, Maciej twierdzi, że mieszkanie zostało sprzedane po kryjomu i poniżej wartości, w międzyczasie jego babka trafia do szpitala. Odcinek 4. Przyjaciel z dawnych lat pomaga w znalezieniu mieszkania do wynajęcia. W tym samym momencie Maciej idzie do gazety i opowiada o tym, że jego ojciec jest chory psychicznie i był w Tworkach oraz broni swoją osobę twierdząc, że spłaca jego długi. Odcinek 5. Stanisław przyznaje się do nadużywania alkoholu i leków, ale już się zmienił i przechodzi terapię. Trafił do Tworek gdzie próbuje popełnić samobójstwo. Odcinek 6. Stanisław: Uciekłem z Tworek. Itp. itd.

Co ciekawe historia ta odkopywana jest w najmniej oczekiwanym momencie. To znaczy kiedy już myślisz, że dali sobie spokój, powstaje kolejny odcinek telenoweli. Wyobrażam sobie jednak jak to wygląda z perspektywy redakcji i zainteresowanych. Po prostu zgłaszają się do gazety i mówią, że mają coś nowego do powiedzenia. Na pewno nie robią też tego bezinteresownie. Dziennikarze tabloidów próbowali do tej pory przekonywać, że tworzą dzienniki opinii. Zamieszanie z Terleckimi jak widać zupełnie nie odzwierciedla tego zdania. Bo liczy się dla nichzapewne tylko sprzedaż, a nie los człowieka. Jestem pewien, że więcej pomogliby kierując taką sprawę np. do jakiejś fundacji, a nie na okładki gazety.