Wielka czwórka powraca do łask?

Cztery największe polskie stacje telewizyjne (TVP1, 2, Polsat i TVN) jeszcze na początku 2010 roku oglądało prawie 2/3 wszystkich telewidzów. Kanały tematyczne nie miały szans i chociaż już wtedy było ich zdecydowanie ponad 100 to i tak nie miały jak rywalizować gdyż ilość nie przechodzi w jakość (a to u największych graczy na rynku mieliśmy niesamowite gwiazdy i drogie produkcje). Od tego czasu jednak wiele się zmieniło.

Sytuacja odwróciła się o 180 stopni. To wielcy zaczęli się bać stosunkowo mniejszych stacji. Udziały w rynku TVP1, 2, Polsatu i TVN ciągle spadały. W 2013 roku to już kanały tematyczne miały przewagę (54% do 46). Wszystko napędzały ogromne zmiany na rynku i wejście naziemnej telewizji cyfrowej. Oglądalność wielkiej czwórki zawyżali bowiem widzowie nie płacący platformom satelitarnym i kablowym i nie mający wyboru, ani możliwości oglądania czegokolwiek innego. Gdy zyskali kilkanaście programów naturalne było gwałtowne odejście do konkurencji.

Działał efekt nowości. Każdy chciał zobaczyć co do zaoferowania mają stacje, których dotychczas nie miał możliwości oglądać. Trudną sytuację największych stacji ogólnotematycznych dopełniała coraz większa liczba kanałów u płatnych operatorów. Widzowie wolą przecież oglądać to co ich interesuje. Gdy lubią sport najwięcej czasu spędzają przed programami sportowymi, gotowanie to włączą kanał w tej tematyce itd. Co im po stacji, w której dziennie podoba im się kilkadziesiąt minut (albo nawet mniej), a reszta ramówki swoją uniwersalnością (i walką o tych samych widzów np. serialami paradokumentalnymi) traci w ich oczach.

Oto nastał jednak ten dzień gdy negatywny trend się zatrzymał na liczbie 43% (tyle wynosił udział wielkiej czwórki zarówno pod koniec 2014 roku, jak i w pierwszym kwartale 2015). Moment do radości? Niekoniecznie. Wszystko ze względu na przeciągające się prace nad ósmym multipleksem naziemnej telewizji cyfrowej. Jestem bowiem pewny, że gdy w bezpłatnej ofercie pojawi się siedem kolejnych stacji widzowie ponownie będą chcieli je poznać.

Do tej pory jedyne co zrobiły największe stacje to stworzyły własne kanały tematyczne (tanie bo cęsto z powtórkami tego co było), ograniczyły koszty (słabsze filmy plus coraz częstsze wymiany, czyli film który widzieliśmy np. w TVNie teraz po jakimś czasie pokazuje Polsat) i urealniły cenniki reklam (niższe ceny i do tego niższe rabaty dla stałych klientów). Wielka czwórka boi się dalszych strat więc nadal walczy o to by w naziemnej telewizji cyfrowej było jak najwięcej ich programów, nie chcąc dopuścić nowych graczy (Polsat już teraz pośrednio ma w ofercie 5 stacji plus swój płatny multipleks, Telewizja Polska 9 kanałów do tego co najmniej 3 więcej dojdą w ósmym muxie, a TVN może pochwalić się trzema programami).

Zapomina się chyba jednej rzeczy. Słynnym powiedzeniu content is the king. Dla widza istotna jest przecież zawartość kanału, jakość ramówki a nie to jakie logo zobaczy w jednym z rogów ekranu. Zaś forsowanie pomysłu np. z wersjami HD dostępnych już stacji zwykłego Kowalskiego tylko zniechęcą do stacji ogólnotematycznych, które znajdzie dwukrotnie pod różnymi numerami na pilocie.