Do Grodna na Białorusi pojechali dziennikarze m.in. Radia Białystok. Miała to być zwyczajna podróż pozwalająca na odwiedzeniu zaprzyjaźnionej telewizji z tego kraju i doradzeniu im w sprawach cyfryzacji. Skończyła się jednak filmem dokumentalnym, który po nagłośnieniu tej sprawy został aż usunięty z Internetu.
Problemem było bowiem to, że do materiału dodano narrację rodem z filmów propagandowych. Okazało się, że kilkudziesięciu Polskich dziennikarzy przyjechało i zachwyciło się Białorusią. Kraj ten zaś opisano jako wyjątkowo rozwinięty oraz fałszywie przedstawiany w zachodnich mediach. A o cyfryzacji i części merytorycznej cisza.
Uczestnicy wyjazdu potwierdzają, że widzieli iż w ciągu całej wycieczki towarzyszyli im dziennikarze z Białorusi z kamerami, ale w większości nie widzieli w tym nic złego. Niektórzy do tej pory nie zgadzają się ze słowami propaganda, a w wypowiedziach wyrazili swoje własne odczucia, które już zmanipulowane nie były. Czyli rzeczywiście nasz wschodni sąsiad im się spodobał.
Każdy ma prawo do własnego zdania i wypowiadania go przed kamerą. Dlatego w pewnym sensie rozumiem takie opinie niektórych naszych dziennikarzy. Tyle, że należy zauważyć kilka kwestii. Bardzo możliwe, że takie zwiedzanie Grodna było wcześniej przygotowane. To znaczy wycieczkę poprowadzono wybranymi ulicami, tak aby zobaczyli najpiękniejsze miejsca w Grodnie. Ja sam jestem zdania, że aby poznać jakieś miasto należy np. jeździć w nim komunikacją miejską i docierać lub oglądać to co nie pojawia się w folderach biur podróży. W innym wypadku Pjongjang też jest piękny.
Niewykluczone również, że wypowiedzi udzielono ze zwyczajnej wdzięczności. Nasi dziennikarze zostali bowiem dobrze potraktowani oraz jak już wspominałem była to zaprzyjaźniona telewizja (pomimo, że białoruska). No ale z drugiej strony to ciągle ta sama Białoruś, która walczy zarówno ze stacją Biełsat (sądownie zabrano jej logo gdyż inna firma założona później ma podobną nazwę oraz ograniczono dostęp do niej dla widzów z tego kraju), jak i organizacjami polonijnymi.
Tym razem zwyczajnie nie chciano pewnie zrobić niepotrzebnej afery. A w zamian powstał bardzo ciekawy dokument, który gdyby nie pojawił się na Youtube’ie stacji z Grodna, nikogo w naszym kraju by nie zainteresował. W momencie jednak gdy dziennikarze na miejscu go zobaczyli zaczęli drążyć sprawę. Dlatego po prostu film z Internetu usunięto.
To nie jest tak, że jestem przeciwko Białorusi. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że takie spotkania dziennikarzy obu krajów są niezbędne. Wystarczało jednak tylko (a w zasadzie aż) nie zgodzić się na filmowanie tej wizyty. Spokojnie porozmawiać i wyjaśnić pewne kwestie (również z udziałem dziennikarzy Biełsatu). Bo tak ta „wycieczka” z punktu widzenia naszego kraju, wniosła tylko materiał który musiał się spodobać za naszą wschodnią granicą. Gdyż kto nie lubi gdy chwali się jego naród.
