Wygrana się znudziła?

Wygrana się znudziła?

Ile to razy widzimy w telewizji. Wielkie konkursy, rywalizacja uczestników nie tylko o główną nagrodę, ale i o uznanie publiczności. No bo przecież to widzowie często głosują i decydują o tym kto wygra. Trzeba więc naprawdę się namęczyć by wypaść przed kamerami jak najlepiej, szczególnie gdy w grę wchodzą wielkie pieniądze.

TTV już po raz drugi w programie „Dzień w którym pojawiła się forsa” pokazuje jak skrajnie różne może być wykorzystanie nagród otrzymanych od telewizji. Czasem naprawdę one pomagają, a czasem jeszcze bardziej zwiększają podziały i są tylko czymś dzięki czemu można spełnić przyziemne zachcianki. Jednak to nie o tym programie dzisiaj, a o „Domu Marzeń” TVN.

Jesteśmy już po drugiej edycji tego programu. Widzowie zdecydowali, że tym razem piękny dom na Wilanowie otrzymali para Klaudia Nasiadka i Marcin Wolanin. I postarają się przede wszystkim poradzić sobie z tą olbrzymią nagrodą lepiej niż ich poprzednicy.

W pierwszej edycji dom w Starej Wsi otrzymało małżeństwo, które wzruszyło widzów głównie tym, że miało to być lokum z myślą o córkach. Wyglądali naprawdę szczęśliwie i zaskoczeni decyzją telewidzów mówili, że „będziemy spędzać dużo czasu, w tym niesamowitym domu, bo musimy się nim nacieszyć. No to najwidoczniej już się nacieszyli.

Tytułowy „Dom marzeń” z pierwszej edycji teraz może stać się też Waszym domem. Wszystko za sprawą ofert wynajmu (od 13 do 18 tysięcy złotych miesięcznie) lub sprzedaży (około 2,9 mln złotych). Tak przynajmniej donosi jeden z portali.

Oczywiście nie znamy sytuacji małżeństwa oraz tego co popchnęło ich do takiej decyzji, ale należy pamiętać m.in. o tym, że choć piękny dom otrzymuje się od telewizji, to nie oznacza to braku opłat. Dochodzi przecież podatek od nagrody, a potem zwyczajne utrzymanie tak potężnej nieruchomości.

Może więc wygrywanie domów w telewizji to nie jest jednak najlepsza rozrywka. O wiele bardziej potrzebne byłoby wygranie dobrze płatnej pracy na wizji. Pracy dzięki której kupimy np. taki dom i będziemy potrafić go utrzymać i mieć dla siebie.