Kto nie lubi zabłysnąć w mediach? Szczególnie gdy nadarza się okazja przedstawienia siebie w znakomitym świetle. Z góry wiemy jakie padną pytania (ba nawet sami możliwe że je napisaliśmy), a do odpowiedzi nie tylko bez problemu się przygotujemy, a nawet zredagujemy je w taki sposób żeby wypaść na bardziej elokwentnego. A jeśli i to jest dla nas trudne zawsze pomoże grono oddanych doradców.
Nie mam nic przeciwko reklamom w prasie. Gazety muszą przecież na siebie zarabiać. Jednak o ile reklamy nie są wyraźnie oddzielone od właściwej treści to czytelnicy mogą je uznać za dalszą część tego co przygotowała dla nich redakcja. Każdy wie, że tekst o tym ile pewna pani schudła stosując różne specyfiki mało pasuje do poważnego tonu otaczających go artykułów. Lecz gdy widzimy z pozoru zwyczajny wywiad to nawet mały napis „reklama” może nam umknąć.
Wywiad taki należy jeszcze przeprowadzić w takim stylu jakby dziennikarz chciał być względem swojego rozmówcy uszczypliwy. To bowiem wzmocni jego przekaz i zainteresuje zmanipulowanego czytelnika. Nie zapytamy się: Proszę opowiedzieć trochę o Pana najnowszym pomyśle? Tylko prędzej przedstawimy ważny problem np. społeczny i dodamy: Czy jest jakaś nadzieja temu zaradzić?
Okazuje się, że obecnie w zasadzie każdy w sprytny sposób i po stosunkowo małej inwestycji może pojawić się w gazecie i opowiadać o tym co rzewnie mu się podoba (choć prawdopodobnie tekst wywiadu musi przejść przez redakcję, żeby nie było w nim np. przekleństw, choć nawet jeśli zawsze będzie wytłumaczenie, że oni tylko wynajęli powierzchnię reklamową i nie odpowiadają za jej treść).
Kto w takim razie zmotywował mnie do powstania tego wpisu? Minister Rolnictwa Marek Sawicki. Na wywiad-reklamę zajmujący połowę strony Gazety Wyborczej Ministerstwo przeznaczyło 11,7 tysiąca złotych. Kwota ta pochodziła z budżetu na informację i promocję. Trudno jednak stwierdzić czy aby na pewno protestujący rolnicy, do których artykuł sponsorowany się odwoływał czytają chociaż ten dziennik.
O treści wywiadu lepiej więcej nie mówić, poza tym że określenie sam sobie zadawał pytania w pełni się zgadza. Np. jedna z wypowiedzi kończy się: „I co?” po czym pada pytanie „Właśnie jaka była reakcja?”. Teraz pozostaje już tylko czekać aż na podobny pomysł wpadną celebryci. Przecież możliwość wywiadu na swoich warunkach w prasie kolorowej, która być może ciebie krytykuje nie zostanie uznana przez nikogo za zbrodnię.
