Tygodniki okładki, a nie opinii

Co jest najważniejsze w każdej gazecie? Powiedzielibyście, że treść. To często jednak nie ona sprawia, że kupujemy prasę. Najważniejsza od jakiegoś czasu jest bowiem okładka, czyli efekt wizualny. Jeśli pierwsza strona czasopisma będzie nijaka sięgniemy po coś innego (no chyba że jesteśmy jego stałymi czytelnikami) i to stąd wielka walka o to kto mocniej nas zszokuje.

Okazuje się, że największy zarobek jest na czytelnikach niezdecydowanych (kupujących wzrokiem). Kimś kto w zależności od tego co zobaczy na okładce kupi inną gazetę. No i przecież im większa kontrowersja tym większa dodatkowa darmowa reklama w Internecie, czy innych mediach.

W taki sposób mieliśmy już okładki z m.in. Tomaszem Lisem przebranym za Goebbelsa, Donaldem Tuskiem z zębami wampira lub w stroju zomowca, całujących się księży, księży Tuska i Kaczyńskiego dzielących się opłatkiem, braci Kaczyńskich pjących mleko od Angeli Merkel, Jarosława Kaczyńskiego na tle piekielnych płomieni, Stefana Niesiołowskiego – Jokera, Madonnę i Dodę w cerniach na głowie, czy Antoniego Macierewicza jako Taliba.

Obecnie wszyscy mówią o okładce Newsweeka z Jarosławem Kaczyńskim na tle cienia samolotu wraz z tytułem „Zamachowiec” zapowiadającym artykuł o tym, że to polityk PiS spowodował wciąż trwający podział społeczeństwa. Co tylko pokazuje, że na okładce oprócz zabawy z photoshopem potrzebny jest też krótki dosadny tytuł.

Czy możemy powiedzieć, że mamy w naszych gazetach wyjątkowo kreatywnych dziennikarzy i grafików? Nie do końca. Część ze znanych wszystkim okładek to przeróki lub zapożyczenia z kontrowersyjnej prasy zagranicznej. Np. opisana wyżej okładka Newsweeka już porównywana jest do pierwszej strony Time’a z Władimirem Putinem. Ten po zestrzeleniu malezyjskiego boinga również pojawił się z cieniem samolotu (tylko o innym kształcie i z innym kolorem tła). Co ciekawe z Time’a zapożyczał kiedyś również Wprost przy numerze z Małgorzatą Rozenek.

Najgorzej, że mówimy w tym wypadku o tygodnikach opinii, które powiny mieć zupełnie inne zadania niż zbliżanie się treścią i okładkami do tabloidów (oraz nadążanie za najgorszymi zagranicznymi trendami). Tyle, że najwidoczniej rzetelena dziennikarska praca nie pozwala na wystarczający zarobek. Dlatego w momencie kryzysu sprzedaży prasy najważniejszy jest bilans finansowy, ale czy warto się przejmować przecież wymagający czytelnik znajdzie już wszystko co chce i o czym chce przeczytać w Internecie.