Poprawność polityczna potrafi być czasem przerażająca. Tym razem przekonano się o tym w Wielkiej Brytanii, gdzie w kinach nie pojawi się 60-sekundowy spot przygotowany przez Kościół anglikański. Co takiego jest w nim nie tak?
Zasadniczo trudno powiedzieć. Widzimy w niej najróżniejszych mieszkańców Wielkiej Brytanii odmawiających modlitwę Ojcze Nasz (są Policjanci, pakerzy w siłowni, rolnik, mężczyzna jadący pociągiem, dzieci w szkole, a nawet uchodźcy z Afryki). Pochodzą z wielu środowisk jednak to właśnie wiara i modlitwa jest tym co ich łączy. Przygotowano więc zwykłe proste przesłanie. Potrzebujemy modlitwy, a wiara powinna być istotnym elementem życia każdego człowieka.
Zaplanowano, że reklama „Po prostu módl się” pojawi się we wszystkich salach kinowych w całej Wielkiej Brytanii, specjalnie przed premierowym wyświetleniem najnowszej części Gwiezdnych Wojen. Wszystko dlatego, że film ten cieszy się niezwykłym zainteresowaniem, no i pojawią się na nim tłumy widzów w bardzo zróżnicowanym wieku. Poza tym istotna jest data premiery, gdyż to około tydzień przed Świętami Bożego Narodzenia.
Ostatecznie jednak do całej akcji nie dojdzie w takim wymiarze jak planowano. Problemem nie były tu pieniądze, gdyż czas reklamowy miał być uczciwie wykupiony, ale wyżej wspomniana już treść. Firma mająca nadzór nad 80% sal kinowych, sceny z ludźmi modlącymi się, uznała za mogące nie tylko zasmucić widzów, ale i zwyczajnie ich obrazić! Jeśli tak to chyba tylko niewierzących i muzułmanów.
Zdaniem sieci kin widz przychodzi na film tylko po to, by się odprężyć i odciąć od otaczającego się świata. Za przykład złego przyjęcia reklamy kinowej podają natomiast polityczny spot o niepodległość Szkocji. Problem w tym, że z góry wiadomo, iż mówimy przecież o czymś zupełnie innym. Stąd w pełni można zgodzić się z głosami o ograniczaniu w tym wypadku przez kina wolności wypowiedzi.
Nie może być przecież tak, że większość (szacuje się, że chrześcijanami jest około 59% Brytyjczyków) nie może wyrazić swojego zdania. Nie może być tak, że spokojna, stonowana i zupełnie nienachalna reklama ze względu tylko na obecność w niej wiary nie zostaje pokazana w 80% kin. Wreszcie nie może być tak, że pewne podstawowe zasady demokracji stają się zapomniane przez tak dumny naród. Tylko co da nasz skromny sprzeciw, skoro brytyjskie kina wiedzą co jest dla nich ważne (zyski od każdego biletu i z reklam w pełni komercyjnych w dłuższej perspektywie).
