Szpiegowska Barbie

Zastanawiacie się co kupić swojemu dziecku pod choinkę? To ja dziś dość przewrotnie, napiszę czego lepiej nie kupować. Dla całej rodziny ryzykownym wyborem może być lalka Barbie, a dokładniej jedna z jej najnowszych wersji (na szczęście dostępna na razie chyba tylko zagranicą) Hello Barbie. Choć prezent to przedni i zapewni uwagę dziecka na wiele godzin, to akurat ten egzemplarz może nagrywać wszystkie dźwięki, co w łatwy sposób wykorzystać mogą przestępcy.

Ale po kolei. Każde dziecko w pewnym wieku przechodzi okres pytań. To znaczy stara się dowiedzieć jak najwięcej o otaczającym go świecie, zaprzątając przy okazji uwagę głównie rodziców. Co było pierwsze jajko czy kura? Jak smakuje chmura? Jak oddycha biedronka? Oraz Dlaczego…? Przeważnie więc rodzice starają się odpowiadać najlepiej jak potrafią, choć to wymaga przecież nie tylko wiedzy, ale i czasu oraz wytrwałości w przypadku znalezienia się pod gradobiciem pytań. Dla tych, którzy mieli takich sytuacji dość, albo po pracy chcieli choć chwilę odpocząć, z pomocą przyszła firma Matel.

Wypuściła ona na rynek wspominaną już lalkę Hello Barbie, której głównym zadaniem jest zaspokajanie wiedzy dziecka. Pociecha wypowiadała swoje pytanie po czym jest ono nagrywane i natychmiast za pomocą Wi-Fi trafia na Internetową chmurę do centrali gdzie dopasowywana jest poprawna odpowiedź. Tę w podobny sposób wysyła się z powrotem do lalki, która odpowiada dziecku swoim głosem. Przyznacie, że system znakomity i każdy powinien być z niego zadowolony (dziecko wiedzące to co chciało i bawiące się godzinami, rodzic mający czas dla siebie i producent zarabiający na lalce). Jednak kwestia nagrywania od razu wzbudziła spore kontrowersje.

Lalka nie dość, że może przechwycić to czego nie powinna (rozmowy rodziców), to jeszcze umożliwia pośrednio przestępcom zdobyć i wykorzystać nieautoryzowane informacje rodzinne (np. godziny wyjścia z domu, miejsca przechowywania drogocennych rzeczy, czy najróżniejsze kody). Wszystko przez system łączenia się Barbie z Wi-Fi. Okazuje się, że może się ona połączyć z jakąś inną siecią w okolicy (najlepiej stworzoną przez czyhających na to hakerów), z której wszystko co ważne odczytają, zapiszą i odsłuchają. Podobno luki w zabezpieczeniach lalki zostały już naprawione, a rozmowy domowników i pytania dziecka są lepiej szyfrowane. Pytanie tylko czy mimo wszystko dla własnego bezpieczeństwa i lepszego samopoczucia dziecka, zamiast powierzać go zabawce nie powinniśmy spędzić z nim więcej czasu i samemu wybierać takie odpowiedzi na pytania, jakie to my chcemy mu przekazać.