Choć Euro 2016 się już skończyło (pogratulujmy Portugalii), to nadarza się kolejna okazja, żeby napisać coś ciekawego o piłce nożnej. Wszystko za sprawą londyńskiego Arsenalu, który właśnie wpadł na wyjątkowo ciekawy sposób walki z wyjątkowo obraźliwymi komentarzami w Internecie.
Zawsze zgadzam się z tym, że należy oddzielić kibiców od kiboli, ale mimo wszystko warto zauważyć, że jakakolwiek forma agresji często rodzi się wcześniej, czyli przed wejściem na stadion. Ba różne obraźliwe komentarze w Internecie w większości przecież w ogóle nie dotyczą piłki nożnej, a wyglądu jakiejś osoby, jej poglądów, czy wyznawanej religii. Jednak najwidoczniej to klub piłkarski jako pierwszy postanowił na serio zawalczyć z podobno anonimowymi hejterami.
Oczywiście nie wiemy jeszcze jak dokładnie sprawdzane będą właśnie dane najbardziej agresywnie komentujących w portalach społecznościowych, ale już teraz ogłoszono, że obrażający i zastraszający innych nie będą mogli kupić biletów na londyński Emirates Stadium. Powiecie, też mi kara przecież wystarczy nie być fanem futbolu (zablokowana dla takich osób jest także sprzedaż wejściówek na mecze wyjazdowe Arsenalu) i po problemie. No nie do końca. Całkowity zakaz dotyczy bowiem wszystkich wydarzeń na tym stadionie, włącznie chociażby z koncertami gwiazd muzyki.
Głównie karany ma być rasizm, homofobia i różne przejawy innej agresji słownej. Co ważne już jest karane, bo kilka takich zakazów stadionowych zostało wydanych właśnie za obraźliwe komentarze na Twitterze.
Część fanów Arsenalu na taki pomysł klubu zareagowało jednak negatywnie. Szukają jakiegoś wyjścia z tej sytuacji, nawet podważając legalność takich działań klubu (w końcu to ingerencja w czyjąś prywatność). Ja jednak myślę, że w tym wypadku klub piłkarski należy w pełni poprzeć. Przecież nieraz słyszeliśmy nawet o samobójstwach związanych z ogromnym hejtem w stosunku do jakiejś osoby (szczególnie młodej, która nie wytrzymywała psychicznie).
Internet to także sfera publiczna. Jeśli więc powiedziało się lub napisało się coś wyjątkowo obraźliwego to należy liczyć się z tym, że ktoś to przeczyta. No i wreszcie zapomnijmy o tym, że jesteśmy anonimami po drugiej stronie ekranu, kryjącymi się pod jakimś nickiem i możemy robić wszystko co nam się rzewnie podoba. Niewykluczone więc, że już niedługo za przykładem Arsenalu pójdą inne kluby z całego świata, albo inne instytucje i oby tak się stało.

