Okazuje się, że na systemach informatycznych za bardzo się nie znamy. Z przeciążeniami nie poradziło sobie PKP Intercity (kusząc tanimi podróżami Pendolino), a Państwowa Komisja Wyborcza dała za mało czasu (3 miesiące) firmie, która wygrała przetarg na obsługę wyborów (zresztą jedyną, która się podjęła tego z góry skazanego na niepowodzenie przedsięwzięcia). Za to dobrze znamy się na telewizji.
O ile audycje komitetów wyborczych znowu zaniżały oglądalność Telewizji Polskiej, to wieczór wyborczy raczej lubimy oglądać. Niektóre stacje na ten jeden dzień aż dwoją się i troją. TVN24 przygotował, jak mówili, najnowsze studio telewizyjne (szkoda, że na tzw. bluscreen’ie). Za to wszystkim na pewno nie pomogła oszczędność i jeden wspólny sondaż. Bowiem kiedyś warto było przeglądać różne stacje i zastanawiać się kto i która firma badawcza nie trafiła z wynikami, a teraz tak naprawdę każdy miał te same dane i tylko od gości w studiu zależało powodzenie tego wieczoru (dlatego nie wiem czego obawiał się PiS w kontekście niewpuszczenia dziennikarza TVNu).
Telewizja Polska może chwalić się swoim wynikiem oglądalności. Wspólnie na antenach TVP1, TVP Polonia i TVP Info wieczór wyborczy spędziło 3,43 mln widzów. Ilość okazała, ale tylko po zsumowaniu. Bowiem pojedyncze stacje to: TVP1 – 2,5 mln, TVP Info – 0,75 mln i TVP Polonia – 0,18 mln. Pomiędzy stacjami publicznymi był tylko TVN 24 (0,82 mln). O innych szkoda gadać, a liczby należy podawać raczej w tysiącach (Polsat News 145 tys, TVN24 Biznes i Świat 39 tys, Polsat News2 22,5 tys i TV Republika 14 tys).
Stało się więc to czego się spodziewałem. Wieczór wyborczy, każdej stacji, przegrał z show „Rolnik szuka żony”, któremu nie przeszkodziła nawet zmiana pory emisji na późniejszą. Wynik ponad 4 miliony jest wyższy nawet od łączonych sił trzech stacji Telewizji Polskiej. Co więcej sumując wyniki każdej ze stacji poza TVP1 „Rolnik” miał oglądalność od nich ponad dwukrotnie większą (i problemem nie jest to, że większość stacji newsowych jest kodowanych, bo te bezpłatne również nie miały żadnych szans).
Tym samym tego dnia nie mieliśmy nieszczęśliwych rolników. Ci z programu cieszyli się popularnością (jeden z nich został nawet wybrany radnym), a Ci którzy popierali PSL także mogli otwierać szampany po tak dobrym wyniku partii. Zresztą trudno się dziwić skoro konkurencyjnych i podobnych ugrupowań w tej chwili nie widać. Czyli w castingu do Rolnik szuka partii, PSL musiało wygrać.
Teraz pozostaje już tylko zobaczyć ostatni odcinek podsumowujący całą serię tegorocznego „Rolnika”. A już prawdziwa porażka byłaby wtedy, gdyby pojawił się on wcześniej niż ostateczne wyniki wyborcze (których ręcznego zliczenia nie można się doczekać).
