TVN otrzymał właśnie od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji karę w wysokości 60 tysięcy złotych. Wszystko z powodu niedozwolonej reklamy alkoholu na antenie tej stacji. Sprawa ta jednak nie jest z pozoru taka prosta jakby mogło się wydawać, bo zamiast skupiać się na TVNie, czy producencie wina, bardziej powinniśmy pomyśleć o osobie, która postanowiła donieść o złamaniu jednego z artykułów Ustawy i o samej KRRiT.
Aby prześledzić całą tę historię powinniśmy przenieść się do Świąt Bożego Narodzenia z roku 2014. Jednym z elementów ramówki TVNu był wtedy, pokazany w drugi dzień Świąt, legendarny film Francisa Forda Coppoli „Ojciec chrzestny”. Jego emisja 26 grudnia rozpoczęła się o 22:25, tak więc spora część produkcji przypadła już na początek kolejnego dnia (w programie kolejną pozycję wpisano na 2 w nocy). Oczywiście jak zwykle, nawet w trwającym 170 minut filmie, nie zabrakło przerw reklamowych. Ta najbardziej feralna miała miejsce przed 1.
27 grudnia o godzinie 0:43 TVN wyemitował nawet nie reklamę, a krótki materiał o Dniach Australii, które odbyły się w styczniu ubiegłego roku we Wrocławiu. Problem w tym, że motywem przewodnim był sponsor, czyli producent wina australijskiego (rzeczywiście w 30 sekundowym materiale pojawia się jego nazwa dwa razy i wypowiada ją lektor, a poza tym widzimy obrazki z Australii i rodzinę jedzącą obiad, popijając go zwykłymi szklankami z wodą). Dlatego KRRiT stwierdziła, że „konstrukcja analizowanych fragmentów przekazu jest charakterystyczna dla reklam”. Tak więc ustawa została złamana, a w środkach przekazu reklamować można tylko piwo (i to pod pewnymi warunkami).
No i tu pojawia się pytanie. Kto był na tyle dociekliwy by przed 1 w nocy zauważyć ten spot i donieść do KRRiT (przez to ta musiała się zająć całą sprawą)? Najbardziej prawdopodobne, że konkurencja która również promuje różne spotkania/winobrania, albo osoba od początku cięta na TVN i szukająca jej błędów.
Oczywiście jestem za tym, żeby Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji karała łamanie ustaw, także artykułu związanego z promocją alkoholu, ale zrozumiałe jest to przede wszystkim w przypadku godzin, w których telewizję oglądają nieletni. Natomiast o 0:43? Poza tym czym różni się wino od piwa, że jeden rodzaj alkoholu jest dopuszczony do reklam, a drugi nie (szczególnie, że akurat tego typu wino jest bardziej wytrawne i bardziej pasujące do kolacji, niż do upijania się na umór). Nad tym również powinien pochylić się ustawodawca. Najlepiej w ogóle zakazać reklam jakiegokolwiek alkoholu i nie będzie żadnego faworyzowania i problemu. Coś mi się wydaje, że w takiej sytuacji trzeba będzie nagrywać wszystkie reklamy puszczane w nocy na największych stacjach i wnikliwie je analizować szukając każdego złamania prawa, bo pewnie podobnych wpadek jest więcej, a życzliwie donoszący nie może być w swoich działaniach osamotniony.
