Bokserska misja TVP

Z nocy z 2 na 3 maja odbędzie się bokserska walka stulecia Floyd Mayweather Junior – Manny Pacquiao. Panowie bardzo długo się dogadywali i mówi się nawet, że popularny Pacman po tym pojedynku zakończy karierę. W Polsce jednak o wiele ciekawszym tematem jest to, że prawa do bokserskiej gali, na której owa walka się odbędzie wykupiła Telewizja Polska i pokaże ją nie tylko na kodowanym TVP Sport, ale dla wszystkich na Jedynce!

Jest to radosna odmiana w stosunku do tego co coraz częściej spotykamy, czyli kodowania jak największej ilości sportu i sprzedawania dostępu do pojedynczych wydarzeń w systemie pay-per-view (swoją drogą tak opisywana walka dostępna będzie w USA za bagatela 99 dolarów). Mimo wszystko pokazanie boksu przez nadawcę publicznego w naszym kraju wzbudziło skrajne komentarze.

Najostrzej zareagował Polsat (a dokładniej szef sportu tej stacji Marian Kmita). To właśnie na antenie kodowanego Polsatu Sport i czasem kanałów pay-per-view dostępne były najważniejsze walki bokserskie z całego świata (rocznie w boks inwestują podobno 9 milionów). Tym razem to Telewizja Polska sprzątnęła im sprzed nosa wyjątkowe wydarzenie. Stąd zapewne oskarżenia o to, że TVP zwyczajnie przepłaciła.

Jedno źródło mówi o 165 tysiącach dolarów za walkę, drugie o 135 tysiącach i tak to kwota dość spora, która zdanie Mariana Kmity jest nie do zbilansowania (być może da się odzyskać połowę z zainwestowanych pieniędzy na reklamach). Problemem jest głównie późna godzina emisji gdy zwyczajnie widzów jest mniej.

Czemu więc decyzja TVP o pokazaniu tej walki jest kontrowersyjna? Nie chodzi tylko o pieniądze, ale też o to że ciężko wśród głównych bohaterów wszyszukiwać Polaków, czy związków z Polską. Poza tym problemem jest misja telewizji publicznej. W niej owszem znajdziemy oferowanie społeczeństwu zróżnicowane programy również z zakresu sportu i popieranie działaności w zakresie sportu, ale trudno powiedzieć czy w to wpisuje się nawet walka stulecia (to z tego powodu Marian Kmita twierdzi, że Juliusz Braun będzie się tłumaczył przed Ministrem Skarbu). No i pozostaje kwestia nazewnictwa. Walką stulecia mógł być pojedynek Fraziera z Alim, później jednak różne starcia również tak nazywano (chociażby w Polsce Adamek-Gołota, czy Klitschko-Adamek jako walka XXI wieku).

Na całą sprawę transmisji należy popatrzeć jednak szerzej. Oto między redakcją sportową TVP, a Polsatu coraz bardziej iskrzy. Wszystko zaczęło się od mistrzostw świata w siatkówce w pay-per-view (za które o dziwo rykoszetem dostało się TVP, a nie posiadającemu prawa Polsatowi), a także transmisji piłkarskiej reprezentacji Polski (za którą zdaniem Telewizji Polkiej Polsat przepłacił tak, że kwota za omawianą walkę bokserską to nic) i kolejnej umowy z PZPS. Dlatego Włodziemierz Szaranowicz musiał tłumaczyć się mówiąc, że sport w TVP w większości utrzymuje się z przychodów komercyjnych (stąd kodowany TVP Sport), ale z drugiej strony mógł śmiać się pod nosem zwracając uwagę na „rozczarowanie mojego kolegi” i rynek, który decyduje o wysokości opłat („rynek na którym Polsat wielokrotnie sobie radził, chociażby w pozyskaniu praw do polskiej reprezentacji piłki nożnej”). Chociaż jedna jaskółka wiosny nie czyni (także wczorajsza zwycięska walka Fonfary i dogadanie się z promotorem Andrzejem Wasilewskim) to można to uznać za wyraźnie oświadczenie Telewizji Polskiej, że jest gotowa do rywalizacji na prawa sportowe z Polsatem, rywalizacji bardziej prestiżowej, w której koszty schodzą czasem na drugi plan.