Internetowa nowomowa

Choć sam wiem, że czasem nie jestem bezbłędnym użytkownikiem naszego ojczystego języka, zawsze boli mnie nie tylko pojawianie się błędów ortograficznych w sieci, ale i nadużywanie słów (głównie „angielszczyzmów”) mających zastąpić nasze wyrazy. Teraz Internet idzie najwidoczniej jeszcze dalej. Podobno zastąpione zostaną wszystkie języki świata.

Choć emotikony powstały 33 lata temu (a o podobnym wyrażaniu emocji wspominało już jedno z czasopism w 1881 roku!) to wielu mogło się wydawać, że ich czasy świetności minęły. Być może to kwestia dorastania, bo wciąż używanie emotikonów najpopularniejsze jest wśród najmłodszych użytkowników Internetu. Starsi korzystają przeważnie z maksymalnie kilku „buziek” i nie mogą wytrzymać czytając korespondencję złożoną wyłącznie z emotikonów.

No właśnie czy czeka nas czas gdy to emotikony staną się właściwym językiem komunikacji? Według badań przeprowadzonych przez portal społecznościowy Instagram jest to możliwe. Prawie 40% komentarzy i wpisów na Instagramie zawiera (oprócz zdjęcia) emotikony. Doszło do tego, że można już nawet dodawać do nich tzw. „hashtag” (#) pomagający na wyszukanie informacji zawierających dane słowo (w tym przypadku emotikon).

Siła emotikonów leży w prostocie i tym o czym pisałem przedwczoraj, czyli zwyczajnym ludzkim lenistwie. Okazuje się, że większość emotikonów ma identyczne znaczenie w prawie każdym państwie na świecie. Możemy więc mówić o ponadnarodowym języku zrozumiałym wszędzie i istotnym dla osób, które niekiedy nie mogły się dogadać po angielsku (w języku uznawanym dotychczas za najbardziej międzynarodowy). Przyszłość może wyglądać więc tak, że nikt nie będzie musiał (przynajmniej dla potrzeb Internetu) uczyć się jakiegokolwiek języka obcego skoro posiadł umiejętności zgrabnego wykorzystywania dwukropków, nawiasów, czy innych elementów poprawnego emotikona.

Dla potrzeb emotikonów powstał też specjalny algorytm potrafiący łatwiej je odczytać. Najciekawsze wydaje się to, że już nawet dotychczasowe skróty w wiadomościach i typowy slang Internautów zostaje coraz częściej zastępowany przy emotikony. Np. OK to teraz „buźka” z kciukiem do góry, a OMG „buźka” krzycząca. Możemy więc mówić o kolejnym upraszczaniu języka od długich słów, poprzez skróty, aż do emotikonów, których znaczenia musimy się domyślać.

Wszystko wskazuje więc na to, że przejście od obrazków (hieroglifów i nie tylko) poprzez pismo ponownie do obrazków (tym razem emotikonów) nie jest wykluczone. Szczególnie, że z emotikonów korzystają naprawdę Internauci z całego świata. W zestawieniu Instagrama nie brakuje użytkowników z Europy (m.in. Finlandii, Wielkiej Brytanii, Niemiec), Azji (Japonii, Korei), Ameryki Północnej (USA, Kanady), Ameryki Południowej (Brazylia), Australii, a nawet Afryki (gdzie emotikony najpopularniejsze są w Tanzanii). Siła emotikonów jest coraz większa również z powodu ich ilości (mówi się o ponad 800). Jednak co by nie mówić ja nie wyobrażam sobie świata bez tradycyjnego pisma i tradycyjnego języka. Przecież rozmowa z kimś na żywo za pomocą rysowania emotikonów byłaby absurdem.