Zainteresował mnie pomysł Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Otóż jej członkowie, w związku z konkursem na nowych członków we władzach mediów publicznych, stwierdzili, że niepotrzebne są wieloosobowe zarządy w mediach publicznych. Ich zdaniem wystarczy jedna osoba. Jakie byłby więc plusy i minusy takiej sytuacji.
Ci którzy są za takim pomysłem mówią o przyspieszonym procesie decyzyjnym. To nie może dziwić. W końcu jedna osoba nie musi naradzać się z innymi członkami zarządu, a także przekonywać ich do swojego zdania. Oprócz tego łatwiej znaleźć winnego. Kiedy decyzje podejmuje się poprzez głosowanie może się zdarzyć, że zaważy tylko jeden głos. Ostatecznie jednak nie są publikowane (jak w Sejmie) informacje o tym, która osoba była za jakim rozwiązaniem. Przy okazji jednoosobowego zarządu wiemy jednak kogo pociągnąć do ewentualnej odpowiedzialności lub kogo pochwalić za świetną gospodarską decyzję. Same decyzje podejmuje się także o wiele łatwiej.
Jednak nie można zapomnieć o minusach. Po pierwsze może dojść do zbyt silnej pozycji pewnych jednostek w mediach publicznych. A więc zamiast demokratycznego procesu decyzyjnego dochodziłoby do władzy jednej osoby (a to kojarzy się niestety z negatywnymi przykładami minionych czasów). Po drugie istnieje zawsze sprawa mniej lub bardziej legalnych lobbystów. Im o wiele łatwiej będzie wpłynąć i zaproponować jakieś rozwiązanie najważniejszej (bo jedynej) osobie w zarządzie. Co również mogłoby zwiększyć problem zależności mediów od polityki. A to właśnie częste zmiany prezesów TVP w ostatnich kilkunastu latach narobiły najwięcej problemów spółce.
Jak pomysł jednoosobowych zarządów wygląda z punktu widzenia prawa. Otóż od 2010 roku zarząd może liczyć od jednego do trzech członków. Co więcej jest już kilka lokalnych mediów (dokładnie 9), które same zdecydowały się na rozwiązanie proponowane obecnie przez KRRiT również w Telewizji Polskiej i Polskim Radiu. Dobra działalność tych mniejszych mediów utwierdza w przekonaniu, że jednoosobowy zarząd ma rację bytu. Swój pomysł Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji broni również tym, że tak naprawdę są ciała, które tą jedną osobę kontrolują. To m.in. walne zgromadzenie, rada akcjonariuszy i właśnie KRRiT.
Moim zdaniem przed wprowadzeniem jednoosobowych zarządów mediów publicznych należy się zastanowić. Oczywiście sprawdzają się one w mediach regionalnych, ale chyba tylko tam mają rację bytu. Nie sądzę w dobre intencje jednostki, która ma decydować o finansach tak dużej spółki jaką jest Telewizja Polska, czy Polskie Radio. Biorąc pod uwagę, że w pojedynkę trzeba by było umiejętnie spełniać misję, a także mieć decydujące zdanie o ramówce, która musi być uniwersalna i interesująca dla odbiorców w różnym wieku i mieszkającym w różnych zakątkach kraju, nawet specjalistom może powinąć się noga. Jestem więc za tym, żeby ogólnopolskimi mediami publicznymi rządził trzy osobowy zarząd. Osób często się ze sobą niezgadzających, ale pracujących dla dobra ogółu. Być może powinni to być twórcy, albo osoby z branży, czy ekonomiści. Ale na pewno nie ktoś kto bezpośrednio związany jest z jakąkolwiek partią polityczną.
