Nowy filmik CeZika „Celebrity death splash” wywołał skrajne komentarze. Youtuber połączył scenę z filmu „Kapitan Phillips” (w którym głównego bohatera grał Tom Hanks) z pierwszym odcinkiem Polsatowskiego „Celebrity splash”, a dokładniej skokiem Adama Kraśki (bardziej znanego jako „Rolnik szuka żony”). Całość skończyła się dość tragicznie, bo zatonięciem statku i może nasuwać nawet skojarzenia samobójcze.
Przypomnijmy, że Adam jest jednym z uczestników show gwiazdy skaczą do wody. W całym programie wyróżnia się głównie tuszą i tym, że jest celebrytą „pełną gębą”, bo z osoby zupełnie nieznanej w ciągu kilku chwil stał się kimś rozpoznawalnym. Co więcej to wszystko pomimo tego, że nie wykazał się żadną większą umiejętnością (poza tym, że potrafił zrazić do siebie kobietę, która go pokochała).
W pierwszym odcinku „Celebrity splash” bez problemu wygrał otrzymując największą liczbę SMS-ów (nieźle jak na kogoś kto prawdopodobnie chciał skoczyć raz i mieć spokój), mimo zwyczajnego skoku z najniższej wysokości (nie sądzę żebyśmy następnym razem zobaczyli w jego wykonaniu obrót w powietrzu). Być może przeszedł dalej, bo miał przesłanie (pokazanie osobom otyłym, że nie powinni się niczego wstydzić), a może po prostu część widzów z niego zażartowała.
Dlatego film CeZika jest przecież jednym z takich żartów, a niektórzy nie potrafią tego zrozumieć. Pojawiły się komentarze o dyskryminacji osób otyłych, chamskim wyśmiewaniu się z nich. Natomiast sytuacja jest zupełnie inna.
Nikt nie kazał Panu Adamowi startować w programie dla celebrytów (tym bardziej ze skokami do basenu, gdy wiadomo było że będzie pokazywał się w stroju kąpielowym). Sam naraził się na krytykę przez tzw. „parcie na szkło”. Co więcej z każdym kolejnym sukcesem w programie widzowie, zamiast to „gwiazdorzenie” wybić mu z głowy, utwierdzają go w przekonaniu że naprawdę jest kimś wielkim (dosłownie i w przenośni).
Tak naprawdę z całej sytuacji najbardziej śmiać się mogą producenci programu. Bo oto ktoś robi im darmową reklamę i mają większy zarobek, ba myślą że warto wciskać nam widzom kolejne beznadziejne show, skoro gwiazdy skaczące do wody się sprawdzają. Na szczęście telewidzowie pokazują, że nie są tacy głupi (program podczas „Strażaków” w TVP1 oglądało ostatnio „jedynie” 1,65 mln widzów), a „Celebrity splash” utrzymuje w pamięci w zasadzie tylko szyderczy Internet.
