Ostatnio Papież Franciszek ogłosił, że przestał oglądać telewizję 15 lipca 1990 roku. Nie jest w takiej decyzji osamotniony. Szacuje się, że każdego dnia tysiąc gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii rezygnuje z używania telewizora. Łącznie na Wyspach jest już 1,6 miliona domów bez odbiornika telewizyjnego (tylko w ciągu ostatnich 15 miesięcy ta liczba zwiększyła się o 0,5 mln). Mimo wszystko, nie tak jak u nas, są w tej grupie osoby, które pomimo całkowitej rezygnacji z telewizji nadal płacą abonament. Informacje o osobach rezygnujących z telewizji nie są jednak przypadkiem, gdyż to konsekwencja błędów, a może ze względu na obecność w artykule Papieża, grzechów osób po drugiej stronie ekranu.
Zacznijmy od coraz niższego poziomu audycji. Ten wiąże się z całkowitym zaufaniem statystyków do słupków oglądalności. „Teatr telewizji” od lat prezentuje kulturę wyższą. Jednak jego premiery nie tylko są stosunkowo drogie w przygotowaniu, ale jeszcze nie gromadzą przed ekranami takiej widowni jak nawet krytykowany show z gwiazdami skaczącymi do wody. Do tego dochodzi wszędobylska pogoń za sensacją, emitowanie pewnych programów bez komentarza (przez co brane są na serio) i przekraczaniem kolejnych granic tabu. Temat poziomu telewizji zakończmy tylko fragmentem, który przez przypadek zobaczyłem w obecnej edycji „Warsaw Shore” (przekładając stacje). Panie poznane przez uczestników zostają wrzucone do domowego jacuzzi po czym wychodzą całe mokre na ulice. Zaś jeden z bohaterów jest zaskoczony ich zachowaniem mówiąc, że przecież wiedziały po co tu przyszły (szkoda że nie wskazuje ręką na puste łóżko) w bardziej żołnierskich słowach. Brak kultury osobistej? Co z tego młodzieży i tak się podoba (tak jak kanały na YouTube z przekleństwami).
Druga kwestia to powód dla którego z telewizji zrezygnował Papież Franciszek, czyli poziom dziennikarstwa. Jarmarczny, amatorski i czasem nieetyczny (znowu w celu by więcej osób nas oglądało). Do tego dochodzi szukanie sensacji w przeinaczaniu pewnych wypowiedzi i wyciąganiu z nich zbyt pochopnych wniosków. Słowa Franciszka pozdrawiającego chorych o tym, że „rozumiem was… tak jak wy jestem starszy i mam również swoje dolegliwości” podsumowano następnego dnia informacją „Papież wyznaje, że jest chory”. Choć do takiego tekstu doszła redakcja gazety, to w gruncie rzeczy ilustruje to także zachowanie różnych stacji informacyjnych. U nas za przykład bez względu na to kogo popieramy był występ w programie Tomasza Lisa z fałszywymi wpisami córki kandydata na prezydenta, a obecnie prezydenta elekta. O lekarskim po pierwsze nie szkodzić nikt w telewizji nie pamięta, ale może chociaż wystarczy: po drugie sprawdź swoje źródło przed mówieniem czegoś na wizji.
Trzeci problem współczesnej telewizji to ramówka. Z jednej strony wszyscy starają się zainteresować wszystkich swoim programem i zdobyć jak najwyższą oglądalność, a z drugiej to widzowie muszą się dostosowywać do tego co wymyślą w telewizji i w jakich godzinach to wyemitują. Niektóre stacje strzelają wręcz w ciemno licząc, że gwiazdy (zresztą w większości sztucznie wykreowane) sprawdzą się w praktyce. Ktoś kto nie hołduje niskim gustom i temu co prezentuje telewizja musi z niej zrezygnować i szukać dla siebie innej niszy, szukać tego co lubi, a to coś na pewno jest w internecie
Po czwarte komercjalizacja, czyli reklamy przerywane reklamami podczas reklam. W obecnej telewizji spoty najróżniejszych produktów nie maja końca. Poza rytualną przerwą w programie zawsze są jeszcze sponsorzy poszczególnych wydarzeń oraz lokowanie produktu, czyli chamskie picie wybranej herbaty, jedzenie specjalnych jogurtów, czy jak ostatnio prezentowanie granulatu czy nawozu. Widzów to odstrasza od oglądania telewizji. Mogą przecież wybrać Internet gdzie owszem również są reklamy, ale często gdy wybieramy opcję płatną nie są nam wyświetlane. Zaś w telewizji nawet gdy płacimy za kablówkę czy platformę satelitarną nie zwalnia nas to od reklam.
Różne problemy współczesnej telewizji można wymieniać w zasadzie w nieskończoność (ja zatrzymam się na tych czterech). Jednak warto zauważyć, że jak zawsze coś co po raz pierwszy wymyślą na Zachodzie u nas pojawia się z opóźnieniem. Tak było chociażby z lokowaniem produktu i tak jest z rezygnacją oglądania telewizji. Choć wielu jest Polaków, którzy to deklarują w przytaczanych już przeze mnie badaniach wynika, że stanowią ledwie 5%, a tak naprawdę dalej nasze programy oglądają tyle że za pośrednictwem wypożyczalni Internetowych.
