Kiedy cykl poszkodowani przez telewizję?

Wygląda na to, że w polskich mediach prawie wszystkie chwyty, w walce o czytelnika, są dozwolone. W chwili obecnej dwa dzienniki prowadzą regularną wojnę i prześcigają się w oskarżeniach. Problem w tym czy na takiej retoryce mogą coś zyskać?

Wszystko zaczęło się od poniedziałku i początku nowego cyklu Gazety Wyborczej „Osaczeni przez Tabloid”. Ten natomiast miał być wsparciem w promocji nowo wydanej książki „Tabloid. Śmierć w tytule”. Bohaterami są oczywiście ludzie, których życie zniszczyły pomówienia gazet brukowych stawiających na sensację, a nie wyjaśnienie sprawy w sądzie (domniemanie niewinności).

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. „Super Express” poczuł się wyciągnięty do tablicy i przygotował własny cykl artykułów „Zniszczeni przez Gazetę Wyborczą”. Za pierwszym razem opisano historię łódzkiego lekarza podejrzanego według Gazety o udział w słynnej aferze „łowców skór”. Choć człowiek był niewinny (sprawę umorzono) to gdy starał się założyć swój własny biznes spotkał się z ponownym przypomnieniem oskarżeń przez dziennik.

Teraz czeka nas więc ciągłe przerzucanie piłeczki i udowadnianie kto był bardziej szkodliwy społecznie „Super Express”, czy „Gazeta Wyborcza”. Nie trudno stwierdzić, że mówimy o istnej walce o czytelnika, gdyż oba dzienniki są na drugim i trzecim miejscu jeśli chodzi o sprzedaż (zdaniem tabloidu ich strata wynika tylko z prenumerat m.in. urzędów, bo tak naprawdę w kioskach już wygrywają).

Jest jednak jeden istotny problem. Na wzajemnych oskarżeniach nie da się nic wygrać. Osoby postronne już po pierwszej części takiego cyklu mają dosyć. Chcą przecież spokojnie poczytać gazetę, a nie wylewającą się zawiść na rywali z tej samej branży (nawet jeśli jest to szukanie tematów na tzw. sezon ogórkowy). Dlatego zwycięzcą w takiej walce paradoksalnie jest „Fakt”, który ma jeszcze większą sprzedaż i nie ma zamiaru angażować się w przepychanki.

Jeśli jednak już zaczęto szukać osób zniszczonych przez prasę nie mogę doczekać się materiałów w podobnym stylu, ale dotyczących telewizji. Telewizja Polska, Polsat i TVN rywalizują przecież z sobą od kilkunastu lat, a nikt nie wpadł na taki pomysł. Co więcej można być poszkodowanym przez telewizję na wiele sposobów. Mogą to być przecież pomówienia na wizji, oskarżenia w reportażach serwisów informacyjnych, a nawet wrabianie biednych ludzi w płatne usługi telewizyjne przez naciągaczy akwizytorów. Do wszystkiego dochodzi największy zarzut w stosunku do telewizji, iż jest złodziejem czasu. Kto odda nam godziny życia spędzone przy programach o niskim poziomie intelektualnym? Być może więc stąd brak takiego cyklu. Stacje pewnie znają swoje grzeszki i ostatecznie winna byłaby każda z nich, a telewidz już ostatecznie wyłączyłby swój odbiornik.