Nim się tylko obejrzymy, na antenie MTV pojawi się już piąta edycja programu „Warsaw Shore”. Czas z nowym rodzajem celebrytów mija w naszym kraju rzeczywiście szybko. Celebrytów, którzy nie muszą posiadać jakiejś wiedzy, wystarczy że imprezują, piją, przeklinają i pozwalają się przy tym nagrywać. Co więcej wykorzystują swoje pięć minut w taki sposób się utrzymując (zarabiając na programie i promując różne marki, głównie w Internecie). To jednak nic w porównaniu z dziesiątkami ludzi, którzy wybryki Ekipy śledzą z wypiekami na policzkach i sprawiają, że coś co powinno dawno zniknąć z jakiejkolwiek telewizji, utrzymuje się w niej już tak długo.
Trzeba przyznać, że MTV ma smykałkę do interesów. Nie dość, że wraz z tym programem, stacja bije swoje rekordy oglądalności (zdarzają się premierowe odcinki oglądane przez 200 tysięcy telewidzów i jeszcze więcej Internautów), to jeszcze do perfekcji doprowadziła to jak z odcinków powtórkowych zrobić nowości. Tak dokładnie. Zamiast w przerwie ramówki pokazywać w całości stare odcinki, po raz kolejny ci sami ludzie zasiądą je zobaczyć, tylko tym razem znów jako premiera bo wraz z komentarzami uczestników.
To już kolejna taka sytuacja, gdyż wcześniej stworzono segment nazwany „Oglądaj z Trybsonami”, w którym ta niesamowicie popularna para oglądała odcinki, w których nie brała udziału (ze względu na narodziny dziecka). Ogólnie kamera nagrywała ich komentarze do tego co działo się na ekranie „Warsaw Shore”, w stylu znanym dotychczas z „Gogglebox”. Teraz ostatnią edycję („Summer Camp”) skomentują jednak tylko dziewczyny, które przecież w niej występowały (no chyba, że ktoś doszedł do wniosku, iż przez ilość wypitego alkoholu mogą nie pamiętać co działo się w poszczególnych odcinkach).
Skoro grupę docelową stacji MTV stanowią nie jak w większości kanałów osoby w wieku 18-49 lat, a grupa 13-24 lata (naprawdę, pomimo tego co dzieje się na ekranie), to pewnie znowu haczyk zostanie połknięty. Jakoś jednak od czasu „Oglądaj z Trybsonami”, żaden inny program telewizyjny w Polsce nie wprowadził podobnego rozwiązania u siebie. Czyli co, nikt nie rozumie wizjonerskiego podejścia MTV i nie proponuje nam np. „Rolnik szuka żony” w całości od nowa, tylko z uczestnikami w miejscu przeważnie zajmowanym przez tłumacza języka migowego? A może inne stacje dysponują takimi badaniami rynku, które wskazują, że tylko trochę starsi widzowie nie dają się już na coś takiego nabrać?
