Koniec reklam w TVP coraz bliżej

Kanały Telewizji Polskiej nie emitujące reklam to wieloletnie marzenie widzów. Dotąd niemożliwe ze względu na niskie wpływy z abonamentu radiowo-telewizyjnego (w ubiegłym roku i tak spore, bo wynoszące 444 mln zł, czyli 32,4% wydatków TVP). W czym należy więc upatrywać szansy na zmianę?

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przygotowała zapytanie ofertowe dla firm, które są w stanie przygotować dokument „Koncepcja wdrożenia ograniczeń działalności reklamowej nadawców publicznych”. W skrócie mówiąc przeprowadzona zostanie burza mózgów w celu znalezienia najlepszego rozwiązania, które przynajmniej zmniejszyłaby ilość reklam w TVP i w Polskim Radiu. Co ważne każda propozycja powinna być uzasadniona wyliczeniami finansowymi i ewentualnymi długotrwałymi skutkami, a także należy brać pod uwagę już teraz podpisane przez nadawcę publicznego umowy reklamowe i wpływ także na komercyjne stacje i rozgłośnie.

Choć czas na przygotowanie takiego raportu to 12 czerwca, już teraz można zastanowić się nad tym co zaproponują KRRiT firmy. Najmniej realna jest całkowita likwidacja reklam (na wzór BBC) wraz z pozostawieniem obecnego abonamentu radiowo-telewizyjnego. Choć w Internecie często można trafić na komentarze w stylu jeśli znikną reklamy to zacznę płacić, w rzeczywistości można je uznać za blef w świecie anonimowości. To zwykłe słowa, a nie zobowiązująca deklaracja, czy umowa, a przecież nikt nie będzie ryzykował zostawiając obecnie Telewizję z luką w budżecie wynoszącą 900 milionów złotych.

Dlatego jakakolwiek zmiana w ilości reklam zostanie prawdopodobnie poparta zmianami w finansowaniu nadawcy publicznego lub nowymi sposobami na zarobek. Najprostsza jest powtarzana od dwóch-trzech lat kwestia opłaty audiowizualnej. Obowiązkowa opłata (będąca do wyboru dodatkiem do prądu, do PITa, czy do czego biorące udział w zapytaniu KRRiT firmy sobie wymyślą) zastępująca abonament radiowo-telewizyjną, która skończy rejestrowanie odbiorników. Minimalna kwota dopuszczalna dotychczas przez szacujących to 10 złotych miesięcznie, dające łącznie nawet 1,3 mld zł od widzów dla publicznego radia i telewizji.

To miałoby jednak tylko zmniejszyć liczbę reklam w TVP. Prezes Juliusz Braun chciałby kwotę 15zł miesięcznie (1,95 mld zł dla nadawców publicznych). Oficjalnie pieniądze zostałyby przeznaczone na Teatr Telewizji (liczba premier wzrosłaby z 8 do 52), filmy dokumentalne (zamiast 166 pokazywane przez 330 godzin), programy kulturalne na Jedynce i Dwójce (wzrost z 374 godzin do tysiąca) audycje dla dzieci, ambitniejsze filmy, programy popularnonaukowe i informacje. Co ciekawe całkowity brak reklam szacuje się dopiero w przypadku opłaty audiowizualnej w wysokości 20 zł. Dlatego najbardziej prawdopodobne jest 10-15 złotych i ograniczenie reklam z wykorzystaniem modelu niemieckiego (20 minut reklam na dobę i krótkie 1-3 minutowe bloki).

Jeśli chodzi o długotrwałe skutki zmniejszenia reklam lub ich likwidacji w TVP to komercyjni rywale nadawcy publicznego raczej wiele by nie stracili. Owszem zmniejszenie konkurencji na rynku reklam to też przejście części reklamodawców do Internetu, gdyż już bardziej Polsat, czy TVN swojego czasu na reklamy nie zwiększą (ogranicza ich ustawa). Jednak mogliby dyktować większe kwoty za bloki, a i tak sprzedają już czas reklamowy w wielu zaprzyjaźnionych kanałach tematycznych. Natomiast sama Telewizja Polska mogłaby liczyć na wzrost oglądalności (szczególnie gdy już nie długo zwiększy się ich oferta dzięki ósmemu multipleksowi naziemnej telewizji cyfrowej)

Nie spodziewam się więc sensacji i większość firm prawdopodobnie pójdzie właśnie w stronę opłaty audiowizualnej, jeśli nie to ciekawym pomysłem byłby np. powrót do własnej platformy satelitarnej TVP i zarabianiu na miesięcznych opłatach za kanały premium konkurencji, czy płatne TVP VoD lub portal, w którym dostępny byłby legalny streaming wszystkich stacji Telewizji Polskiej (taki już istnieje ale tylko dla wybranych pracowników). Dlatego nie mogę się doczekać ostatecznego raportu i tego czy ktoś zaskoczy nas swoją pomysłowością.