Nic dwa razy się nie zdarza, czyli o Niewolnicy

Nic dwa razy się nie zdarza, czyli o Niewolnicy

Pierwsza telenowela emitowana w Polsce, fenomen gromadzący przed ekranami nawet 84% polskich widzów i sprawiający, że nie tylko pustoszały ulice, ale i nowo narodzone dzieci otrzymywały imiona po bohaterach serialu. No i do tego jeszcze wizyty aktorów w naszym kraju, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem (i zapoczątkowały nawet ogólną modę na nowoczesne damskie fryzury). Mowa oczywiście o „Niewolnicy Izaurze”. To wszystko to jednak historia, bo oto w Pulsie zobaczymy zupełnie inną, nową niewolnicę.

„Niewolnica Victoria” po raz pierwszy pojawi się na antenie Pulsu 13 kwietnia. Natomiast kolejne odcinki zobaczymy od poniedziałku do piątku o godzinie 15. Dużo ich nie będzie bo tylko 60, ale na pewno zachwycą rozmachem i budżetem przeznaczonym na produkcję serialu (do nagrania niektórych scen korzystano nawet z dronów, a broń z epoki sprowadzano także z różnych zakątków świata).

Za całość odpowiada kolumbijska stacja Caracol, która pierwszy odcinek wyemitowała 26 stycznia tego roku (w sumie możemy więc mówić o bardzo szybkiej polskiej premierze, biorąc pod uwagę standardy telenoweli). Już pierwszy odcinek zachwycił kolumbijską publiczność, która dość tłumnie (bo w liczbie ponad 2 mln) zasiadła przed telewizorem. Historia niewolnictwa w tym kraju okazała się jednak na tyle ciekawa, że serial oprócz Polski trafił już np. do Peru, Armenii, Serbii, czy krajów Afryki Północnej.

Zresztą Afryka w tym wypadku stanowi bardzo ważny wątek. W oryginalnej nazwie bowiem zamiast „Niewolnicy Victorii” mamy białą niewolnicę. Kobietę, która jako dziecko została uratowana przed śmiercią i wychowana wśród ciemnoskórych niewolników. Teraz po latach (pamiętajmy, że mówimy o 1821 roku) powraca by pomóc swoim wybawcom w uzyskaniu wolności.

Mimo wszystko w rodzimym kraju na producentów serii szybko spadło jednak sporo krytyki. Wszystko przez dość sugestywne sceny przemocy zarówno fizycznej, jak i psychicznej (słownej) na czarnoskórych bohaterach. Jednak bez problemu udało się ich wybronić, bo pokazują w telenoweli prawdę historyczną i odwołują się do ważnej tematyki dla rodowodu narodu kolumbijskiego.

Wróćmy jednak do Polski. Tu o sukcesie nawet zbliżonym do „Niewolnicy Izaury” nie ma co liczyć. Wszystko przez dość wczesną godzinę emisji i obecność mimo wszystko na Pulsie. Choć tak naprawdę żaden serial, w żadnej stacji nie miałby obecnie szansy na powtórzenie wpływu pierwszej telenoweli zagranicznej w naszym kraju na społeczeństwo. Obecnie więc „Niewolnica Victoria” będzie jednym programem z wielu, co najwyżej dodatkiem do tak popularnego „Wspaniałego Stulecia” nadawanego chwilę później w Jedynce.