Polaku po co ci pilot?

Pilot do telewizora to niewątpliwie duże udogodnienie. Pierwszy powstał już w 1950 roku i miał być urządzeniem dla osób leniwych. Jednak jego konstrukcja nie była idealna (głównie ze względu na kabel ciągnący się po podłodze od telewizora do pilota). Później było jeszcze oświetlenie rogów telewizora czymś w rodzaju latarki (funkcje program do przodu, do tyłu, włączenie i wyłączenie odbiornika oraz ściszenie dźwięku), czy próby z sygnałem radiowym (dzięki czemu przez przypadek mogliśmy sterować odbiornikiem sąsiada). Aż w 1956 powstał pilot na ultradźwięki, zastąpiony dopiero w latach 80-tych znaną nam dziś diodą ze światłem podobnym do podczerwieni.

W Polsce jak to zwykle bywało rozwój elektroniki był trochę opóźniony. Dlatego my mieliśmy swojego pilota z kablem w Aladynie w latach 60-tych. Jednak po tylu latach przyzwyczajenia się do używania pilota to raczej nie z tego początkowego opóźnienia wynikają rezultaty grudniowego badania Ośrodka Badań Opinii Adama Kowalskiego dla ADB (producenta m.in. tunerów satelitarnych).

Choć w tym wypadku nie można mówić o reprezentatywności badania względem całego społeczeństwa, to te 350 ankietowanych (oglądających telewizję) może wykazać pewną tendencję. A mianowicie tak jak nie potrafimy obsługiwać nowoczesnych telewizorów Smart TV i skomplikowanych aplikacji na smartfonach (bo w większości wystarczyłby nam np. kalkulator, dzwonienie i SMS-owanie), tak samo przerasta nas obsługa tego towarzyszącego nam od wielu lat pilota.

Producenci prześcigają się przecież w coraz bardziej smukłym wyglądzie pilota, którego konstrukcja w prosty sposób może zmieścić nawet 60 przycisków. Natomiast my tego nie doceniamy. 80% badanym (w wieku 18-85 lat) wystarcza bowiem 7 z nich. Jak się można domyślać są wśród nich te same, które posiadały pierwsze produkowane piloty. Włącz, wyłącz telewizor, zmień kanał (następny, poprzedni), zmień głośność dźwięku.

Z kolei 15% ankietowanych można nazwać znawcami, bo interesują się także innymi przyciskami na swoim pilocie i z nich korzystają. Ci najczęściej sprawdzają co ciekawego znajduje się w elektronicznym przewodniku po programach i czytają opisy audycji (bez wchodzenia do EPG). No a mniej niż 2% badanych, co można uznać za ewenement, znało funkcje wszystkich przycisków na swoim pilocie.

Czy wyniki tych badań oznaczają, że Polacy są głupi i nie radzą sobie nawet z mało skomplikowaną technologią? Nie zupełnie. Prawda leży bowiem gdzie indziej. Możemy mówić o wecie względem producentów telewizorów. Zwykłego Kowalskiego nie interesuje Smart TV, Ultra HD, czy 3D. On chce podstawowy sprzęt bez wydziwień z prostym w obsłudze pilotem z kilkoma przyciskami. I to właśnie firma, która pierwsza (pomimo być może mniejszej marży na każdym odbiorniku) wpadnie na taki pomysł osiągnie ogromny sukces. Tyle, że jest jeszcze jeden problem, bo mając taki telewizor nie będzie można chwalić się swoim bogactwem przed sąsiadem.