Euro 2016 tuż, tuż, czyli to najlepszy czas by jak najwięcej zarobić na turnieju. Telewizje co chwilę podają najświeższe informacje z obozu Polaków, zaczynają się interesować także dziewczynami i żonami piłkarzy oraz zajmują się każdą nawet najmniejszą sensacją. Prasa nawet nie sportowa, chce wydać specjalny dodatek z okazji turnieju, czy pochwalić się wywiadami z zawodnikami (także tymi sprzed kilku lat, vide Playboy). Natomiast w reklamie trzeba przynajmniej w minimalny sposób pokazać swój związek z piłką nożną. Jeśli dodać do tego sklepy wypełnione najróżniejszymi artykułami futbolowymi na wystawach, czy przy kasach, możemy już mówić o prawdziwej gorączce.
Gorączce nie tyle piłkarskiej, co zakupowej. Aż dziw bierze, że na Euro każdy tak naprawdę chce zarobić i tego zupełnie nie ukrywa. Kibic Polski jaki jest każdy widzi. Zawsze wciśnie mu się najróżniejsze produkty, czy to za złotówkę, czy za kilka stówek. Byle biało-czerwono i byle z zawodnikami, czy logo turnieju. W tym wszystkim jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że na czas Euro we Francji artykułów do kupienia pojawiło się jeszcze więcej niż podczas tego naszego cztery lata temu (za co można podziękować coraz lepszemu marketingowi PZPN).
Nie ma co się dziwić mediom, ani sklepom, które wiedzą, że ten okres to w zasadzie jedyna taka okazja. Kto wie jak potoczy się sam turniej (choć sam co do postawy Polaków fatalista nie jestem), skoro w wielu poprzednich trzeba było postawić na ogromne wyprzedaże zaraz po fazie grupowej.
W cały nurt wciskania wszystkiego co się da włączył się m.in. tabloid Super Express. Dzisiaj do gazety za prawie 10 złotych dołączono szalik. W środę możemy liczyć na plakat z Polakami i tabelę rozgrywek. A we wtorek? Strawę muzyczną w sam raz dla prawdziwych kibiców.
Mowa oczywiście o płycie z 11 przebojami disco-polo. Wśród nich ponadczasowe klasyki jak „Hej sokoły”, czy „Moja gwiazda” i hit sezonu „Lewy” o Robercie Lewandowskim. No i tu pojawia się pytanie czy prawdziwy kibic polskiego zespołu musi kochać disco-polo? Marek Sierocki, który od jakiegoś czasu przygotowuje piosenki poprzedzające mecze reprezentacji swego czasu mówił, że nie puszcza muzyki tanecznej, bo wie że części osób na stadionie ta by się nie spodobała. Jednak Super Express skrupułów nie ma (a pewnie pomagają w tym filmiki reprezentantów tańczących i śpiewających disco-polo po wygranych eliminacjach). Mimo wszystko wygląda na to, że w mediach utarł już się stereotyp polskiego kibica. Ten słucha omawianej muzyki i albo jest kibolem niszczącym stadiony, albo „Januszem” siedzącym cicho i wcinającym na swoim krzesełku hot-doga. Innych pewnie nie ma, a jeśli są to mogą czuć się zwyczajnie pomijani. Ale chwila. Dla nich też mam specjalny produkt za jedyne…

