„Dobrze wiesz, że nie zdarzy się to drugi raz. Dobrze wiesz, że to był nasz najlepszy czas. Słońca blask tego zawsze będzie Ci brak. Zapamiętaj ten czas”. To słowa piosenki tytułowej „Pamiętników z wakacji”, które w tym momencie mogą brzmieć jak kłamstwo na kłamstwie.
Po pierwsze choć miało nie zdarzyć się drugi raz, to jednak się zdarzyło. Ba była już druga i trzecia seria tego paradokumentu, a teraz czeka nas czwarta. Szykuje się więc powrót po prawie trzech latach, w sytuacji gdy już prawie zapomnieliśmy o „Pamiętnikach z Wakacji” (a przypominały nam o nich tylko pokazywane do znudzenia powtórki, np. na Polsat2).
Po drugie jakoś nie sądzę, by czas spędzony z amatorskimi aktorami serialu, wysłanymi na wakacje życia do Lloret de Mar, był tym najlepszym (wiem, wiem w piosence chodzi przecież o właśnie tych wczasowiczów, a nie widzów). Trochę śmiechu w Internecie może było i do tego doszła masa najróżniejszych przeróbek. Najlepszy czas więc był, ale prawdopodobnie dla producentów i Polsatu, którzy przekonali do siebie podczas pierwszej serii średnio 2,28 mln osób, drugiej 1,92 mln, a trzeciej 1,26 mln.
Po trzecie, słońca blask może był, ale nie powiedziałbym żeby wielu widzom bardzo było brak „Pamiętników z wakacji” (zresztą, jak widzimy wyżej oglądalność tego serialu cały czas spadała). Oglądanie jak nie radzą sobie rodacy zagranicą (np. jak nieumiejętnie korzystają z bidetu, czy jak tworzą nowatorskie potrawy wysokokaloryczne) do wyjątkowej rozrywki przecież nie należy. Ba w zasadzie o tym wszystkim większość widzów już zapomniała, a jakoś nie widziałem zmasowanych akcji w stylu żądamy powrotu najwspanialszego serialu paradokumentalnego.
No i wreszcie, zapamiętaj ten czas. Jeśli nawet z wypiekami na twarzy śledziliście kolejne odcinki „Pamiętników z wakacji”, to pamiętacie jedną właściwą godzinę emisji tego serialu. To sobota i niedziela o 17:45. W czwartej serii dokonano jednak w tym względzie radykalnej zmiany. Od 2 marca paradokument wraca, ale we środy o uwaga 22:05! Trochę ryzykownie jak na program sprawdzający się w zasadzie tylko w paśmie znacznie wcześniejszym (przez co gromadził dodatkowo śmiejącą się z niego młodzież). Za konkurentów będzie miał końcową część „You can dance” i film na TVN, dokumenty i kulturę wyższą na Jedynce, „Na sygnale” i film na Dwójce. Także Polsat głównie liczy pewnie na osoby, które pozostały przy „Top Chefie” (zresztą w „Pamiętnikach” wystąpi Daniel Hucik znany z „Masterchefa” i „Hell’s Kitchen”). Ogólnie wątpię, żeby powracającemu do ramówki Polsatu udało się to w glorii chwały, ale kto wie skoro nasza widownia telewizyjna potrafi być nieprzewidywalna. Może ona także np. sprawić, że kolejnej serii nie będzie już nigdy.

