Ten temat,w związku z sezonem ogórkowym, często pojawiał się w tym tygodniu w mediach. Fotograf podczas swojej wyprawy do Indonezji, zostawia specjalnie aparat w okolicy makaków. Jedna z małp go zabiera i zaczyna się bawić pozostawionym sprzętem. Tak oto powstaje wiele nieudanych, ale kilka wyjątkowo ciekawych zdjęć, wśród których najpopularniejsze jest tzw. selfie uśmiechniętego makaka.
Później fotograf opublikował je w Internecie, po czym znalazło się ono w repozytorium Wikipedii. W praktyce oznacza to, że stało się dostępne dla każdego za darmo. Gdy jednak, jak się do tego momentu wydawało, autor zgłosił się o usunięcie zdjęcia, do którego ma prawa autorskie rozpoczęły się problemy.
To znaczy na początku rzeczywiście zdjęcie usunięto, ale po jakimś czasie powróciło ono do Wikimedia. Tym razem jednak fundacja miała niezbity argument. To nie fotograf jest autorem zdjęcia, a sympatyczny makak. Dlatego człowiek nie ma do niego praw autorskich, a małpie przecież wynagrodzenia nie będą płacić.
Oczywiście cała sprawa dalej toczyć się będzie w sądzie, ale co ciekawe eksperci twierdzą, że racja jest po stronie Wikipedii, a nie fotografa. Cała sprawa daje jednak wiele do myślenia. Po pierwsze nawet jeśli nie jesteśmy autorami zdjęcia, a jest nią zwierze, nie przyznawajmy do tego przed kamerami. Prawdopodobnie problemem fotografa było to, że opowiedział całą historię zdjęcia, przez co jest dowód na to, że nie jest autorem zdjęcia.
Po drugie, jak widać, takie eksperymenty się nie sprawdzają. Co więcej może to zostać wykorzystane przeciwko nam, to znaczy więcej możemy stracić niż zarobić (nie mówiąc o ewentualnym uszkodzeniu aparatu). Po trzecie nadal są luki w prawie autorskim, które w sprytny sposób można wykorzystać. Przecież dzięki takiemu zdjęciu do zbiorów Wikipedii wchodzi więcej ludzi, są kolejne odnośniki, przez co pośrednio fundacja może zarobić. A w repozytorium znajduje się sporo zdjęć, niektóre są usuwane dopiero po interwencji autora, który mógł nawet nie wiedzieć, że jego własność jest udostępniana za darmo.
Wreszcie po czwarte, zwierzęta nie są traktowane na równi z ludźmi. W niektórych wypadkach może to i dobrze, ale nie w tym. Z różnych publikacji zrozumiałem, że małpie (czyli właścicielowi praw autorskich do zdjęcia) nic się nie należy, bo jest małpą. A to już nie jest uczciwe. Postulował bym wyszukanie prawdziwego autora i wypłacenie jej należnego wynagrodzenia. Nie mówię jednak o pieniądzach, ale dlaczego tak znany makak nie powinien dostawać np. więcej jedzenia i do tego lepszej jakości. Nawet jeśli żyje na wolności, to zawsze można obdarować przecież inne okoliczne małpy. Bo skoro już człowiekowi wynagrodzenie się nie należy, to przecież trzeba działać zgodnie z prawem. A ponieważ pochodzimy od małpy to zadośćuczynienie należy się makakowi z naszego ludzkiego obowiązku.
