Abolicja dla niepłacących abonament już w drodze

Zacznę od tego, że za każdym razem widząc świetną ściągalność abonamentu w Niemczech zastanawiałem się jak to możliwe (biorąc pod uwagę że nie ma tam osób zwolnionych z płacenia). Owszem można powiedzieć, że to bogatszy kraj i ludzi stać. Jednak nie ma szans żeby nawet bezrobotni i biedni mogli sobie pozwolić na tak dużą opłatę. Odpowiedź pojawiła się ostatnio w jednym z artykułów. Otóż najbiedniejsi i otrzymują w Niemczech bony abonamentowe. Oznacza to, że de facto to państwo za nich płaci, a to oznacza, że i mit abonamentu u naszych zachodnich sąsiadów w pewnym sensie upadł.

Ale do rzeczy. U nas, o czym wiele razy już pisałem, z abonamentem jest problem. Wiele osób nie poczuwa się do jego płacenia, a większość funduszy na media publiczne pochodzi od osób starszych (które zresztą nawet jak skończą wiek 75 lat, a nie wyrejestrują odbiornika muszą nadal płacić). Ostatnio ściągalność się zwiększyła, ale tylko ze względu na groźby kar i sumy z odsetkami jakie czekają na osoby, które stosunkowo niedawno przestali płacić (bo przecież politycy nie ukrywali, że abonamentu nie będzie).

W taki sposób pojawił się problem osób, które obecnie nie stać na zapłacenie nawet w ratach wyliczonych im przez „skarbówkę” zaległości z tytułu abonamentu. A często są to sumy powyżej 1,6 tysiąca złotych. Stąd inicjatywa polityczna, żeby wprowadzić abolicję, albo amnestię. Mówiąc w skrócie, żeby nie liczyć niepłacącym ostatnich pięciu lat, a przyjąć ich skruchę, że na pewno teraz już nie zapomną o obowiązku łożenia na media publiczne. Zakończy to również groźby zajęcia konta bankowe czy też emerytury dłużnika.

Według Ministra Kultury Bogdana Zdrojewskiego, który zresztą przygotowuję nową opłatę audiowizualną, która ma zastąpić abonament, wiele w tej abolicji zależałoby od uiszczania właśnie tej nowej opłaty. Czyli jeśli będziemy sumiennie opłacimy ten „nowy podatek” to wtedy politycy zastanowią się, czy należy nam się zwolnienie z zaległości, jeśli takie posiadaliśmy. Nie wiadomo jednak czy byłoby to zwolnienie całkowite, czy np. za któryś rok (pamiętając o 5 latach wstecz). To właśnie amnestia.

Obecnie jednak ważniejsza jest abolicja. Dotycząca właśnie osób, które ustawowo powinny być zwolnione z abonamentu, a nie dopilnowały swojego obowiązku prawnego. Czyli nie zostały przez nich złożone dokumenty w tej sprawie i nie wyrejestrowali odbiornik. Z tego powodu teraz są straszone pismami, albo już wobec nich wprowadzono egzekucje komornicze. Wiadomo przecież, że często są to osoby starsze, albo po prostu chore, które nie miały pojęcia/ możliwości/ cierpliwości by chodzić po urzędach w tak błahej sprawie, skoro byli pewni, że są zwolnieni z opłaty abonamentowej. Projekt abolicji jest już w senacie. Jednak przynajmniej informacje o abolicji zniknęły w grudniu.

Tak czy siak abolicja jest potrzebna. Nie może być tak, że osoby ustawowo zwolnione z płacenia muszą płacić, a ci nie zwolnieni po prostu nie płacą. Podoba mi się także pomysł amnestii. Ponieważ skoro pojawia się nowa opłata, którą płacić będą wszyscy, to każdy powinien mieć od tego momentu czystą kartę. Opłata audiowizualna sprawi, że w łatwy sposób będzie można sprawdzić, kto ją opłaca, a kto się od tego uchyla. Oczywiście można się z jej wprowadzeniem nie zgadzać oraz nie wierzyć w dobre intencje i lepszą ofertę mediów publicznych. Jednak coś trzeba zmienić zarówno w samych mediach jak i mentalności obywateli.