Co by nie mówić portale społecznościowe, a obecność w nim dzieci to dość śliski temat. Niby są jakieś tam granice wiekowe (np. zakaz tworzenia profili przez osoby poniżej 13 lat na Facebooku), ale i tak młodzi Internauci obchodzą je zawyżając swój wiek. Niby są kursy i konferencje dotyczące niebezpieczeństw w sieci (niebezpieczeństw, o których każdy jest świadomy). Wreszcie niby są rodzice, którzy mogą w jakiś sposób swoje dziecko kontrolować, czy korzystać z tzw. komputerowej kontroli rodzicielskiej (co i tak nie działa poza domem). Jednak i tak najmłodsi stają się nieraz ofiarami Internetowego hejtu, trafiają na pornografię zbyt wcześniej, czy łatwiej nawiązują kontakt z ludźmi zupełnie nieznajomymi.
Dlatego tym bardziej należy szanować jakiekolwiek próby walki. Walki trudnej bo przecież toczonej przez jednostki z ogromnymi korporacjami zarabiającymi miliony. Na takiej pozornie straconej pozycji jest w tym momencie czternastolatek z Los Angeles i jego matka. Jednak najwidoczniej oni akurat się nie poddają.
Cała sprawa dotyczy coraz bardziej popularnego Snapchata i dostępnej w tej aplikacji sekcji Discover. To dokładnie tam pojawiają się różne ciekawe artykuły promowane (portal społecznościowy na nich zarabia) przez te znane i mniej znane portale. W końcu skoro dziecko jest ciekawe świata to na taką sekcję wejdzie, a tam bez uprzedzenia o wymaganym wieku trafi na teksty ewidentnie dla niego nieprzystosowane.
W pozwie wyróżniono zaledwie 10 nieadekwatnych tekstów, a wśród nich takie perełki jak „Zwykli ludzie zdradzają swoje sekretne zasady seksu”, „Wszystko co chciałbyś wiedzieć o tatuażach na penisie”, czy „14 problemów seksu rozumianych tylko przez lesbijki”. 14-latka najbardziej jednak zszokował jeden z artykułów ilustrowany 23 zdjęciami (także postaci z bajek Disneya), wykorzystanymi w zupełnie innym kontekście.
W treści pozwu nie podano jakiego odszkodowania domaga się matka i czternastolatek, ale w tym wypadku to nie pieniądze są rzeczą najważniejszą. Choć rodzina jest anonimowa to jednak stać ją było na wynajęcie bardzo znanego prawnika wśród celebrytów, zajmującego się prawem medialnym.
Istotne jest przecież albo zablokowanie takich artykułów użytkownikom nieletnim, albo dodanie ostrzeżenia w sekcji Discover, albo w ogóle lepsza selekcja promowanych tekstów. Pytanie tylko czy na to zgodzi się portal społecznościowy (w końcu może stracić trochę zarobków z promocji, zawężając grupę docelową)? Jednak raczej nie będzie w tym wypadku wyboru, bo ważniejsze jest przecież dobro młodych Internautów, a i PR-owo Snapchat może stracić w tym momencie znacznie więcej.

