Trudno w to uwierzyć, ale format telewizyjny który miał za zadanie pomóc osobom z problemami finansowymi, zwyczajnie zszokował widzów. Choć stacje z całego świata raz na jakiś czas proponują audycje pomocowe (np. „Nasz nowy dom”) to przeważnie cieszą się one dużą popularnością i współczuciem ze strony osób po drugiej strony ekranu (zdarza się nawet pomoc materialna anonimowych widzów już po emisji). Jednak już pomysł z prowokacją i nastawieniu dwóch cierpiących rodzin przeciwko sobie wykracza daleko poza ramy prawdziwej rozrywki.
Od końca maja telewizja CBS ruszyła z programem „The Briefcase”. To właśnie tytułowa walizka ma w nim największe znaczenie, bo w niej znajdują się pieniądze które mogą odmienić los rodzin będących w potrzebie. Głównymi bohaterami każdego z odcinków są dwie rodziny, które bardzo źle zniosły obecny kryzys finansowy. Przeważnie nie mają pracy, spłacają ogromny kredyt i trapią ich przypadki losowe. Każda z nich otrzymuje jednak od producentów walizkę z kwotą 101 tysięcy dolarów.
Do tego momentu wszystko wydaje się logiczne. Rodziny otrzymują wsparcie finansowe od telewizji, ale przecież gdzieś musi być haczyk, bo jeszcze nic nie zrobiły w zamian (poza opowiedzeniem swojej historii). Cały problem leży bowiem w tym, że każda z rodzin wie, że tylko ona ma pieniądze i to od niej zależy jaką kwotę ze 101 tysięcy przeznaczy na pomoc drugiej familii. Rodziny muszą więc się lepiej poznać, dowiedzieć się jakie problemy doprowadziły do takiej a nie innej sytuacji i zdecydować czy warto wziąć wszystkie dolary dla siebie, czy może wykazać się dobrocią serca.
Dochodzi więc do sporego problemu natury etycznej. Oto osoby naprawdę potrzebujące pomocy przedstawiane są w telewizji jako wyrachowani gracze teleturnieju i zupełnie nie altruistyczni skąpcy. W zamian za dobrą rozrywkę otrzymujemy raczej życiowy eksperyment, w którym testowana jest uczciwość prezentowanych rodzin. Te ostatecznie z osób, którym współczujemy stają się wręcz czarnymi bohaterami (taka magia telewizji).
Taka tortura psychiki człowieka musiała spotkać się z protestem logicznie myślących widzów. Kilkanaście tysięcy ludzi bez zastanowienia podpisało internetową petycję mającą na celu zdjąć z anteny „The Briefcase”. Ich zdaniem zarabiający 54 miliony dolarów rocznie szef stacji CBS powinien zamiast tworzyć kontrowersyjny program, przeznaczyć jakąś kwotę na jedną z fundacji. W taki sposób w większy sposób zwróciłby uwagę na pomoc ludziom mającym problemy życiowe.
Dla czystego porządku należy podać, że w pierwszym odcinku obie rodziny uczciwie oddały sobie nawzajem po 50 tysięcy dolarów. Później było jednak coraz gorzej. W drugim odcinku jedna z rodzin postanowiła przekazać 20 tysięcy, a druga 40 tysięcy. W trzecim było to 25 tysięcy w zamian za 99600, czwartym 50 tysięcy za 100 tysięcy, piątym 11 tysięcy (i to pod pewnymi warunkami) za 20 tysięcy, a szóstym 10 tysięcy w zamian za 15 tysięcy. Dobrze że przynajmniej oglądalność tych „Igrzysk Głodu” spadała w międzyczasie z 7,3 miliona do trochę ponad 4.
