Ubezpieczycie się od hejtu?

Z czym kojarzymy komentarze pod większością artykułów na polskich stronach Internetowych? Oczywiście z hejtem. Nienawistne opinie często odnoszące się bezpośrednio do osób ujawniających swoją tożsamość wyrażają anonimowi Internauci, którzy nie ryzykując w zasadzie niczego mogą bez skrupułów pluć jadem. Co gorsze problem ten jest lekceważony przez właścicieli stron, bo liczy się dla nich większy ruch i kasa z reklam.

W tym roku zagraniczny serwis technologiczny Verge tymczasowo zablokował możliwość publikowania komentarzy (rok temu zdecydował się na to Reuters). Wszystko oczywiście ze względu na coraz szybciej rozpowszechniający się język nienawiści pod kolejnymi artykułami. Natomiast Wikipedia będąca organizacją non-profit (dzięki czemu zarobek od reklamodawców nie jest dla niej tak ważny), przyblokowała pół miliona użytkowników naszej Neostrady (teraz przed jakimikolwiek zmianami w wirtualnej encyklopedii muszą się oni przynajmniej zalogować). Tu również najważniejszą kwestią był szeroko pojęty „cyber-wandalizm”. Jaka była w związku z tym wszystkim odpowiedź największych polskich portali?

Zasadniczo blokowanie komentarzy zmierza do niczego. Choć sam ruch można chwalić to przecież uderza w wolność wypowiedzi i w dłuższej perspektywie nie polepszy dyskursu publicznego (czyli hejterzy będą zawsze i przeniosą się na inne strony). Owszem boli ich to, że większość komentarzy pod artykułami nie jest merytoryczna (tylko kilka procent odnosi się do tematu), a strona bez komentarzy może przyciągnąć nowych użytkowników, ale dopóki nie zmieni się ich model biznesowy niewiele mogą zrobić (co najwyżej nakazać logowanie, pozwolić by to inni Internauci zgłaszali agresywne komentarze, albo inwestować w lepsze przeszkolenie moderatorów).

Nie raz słyszeliśmy już o tragediach do jakich doprowadził hejt w Internecie. Najbardziej podatne na negatywne komentarze są oczywiście dzieci wyszydzane przez rówieśników. Zaś drugą grupą bywają ludzie dorośli, których dotknął czarny PR i przez szybko rozprzestrzeniające się plotki, czy fałszywe oskarżenia stracili nawet dorobek życia, a i trudno znaleźć im nową pracę w świecie gdzie rekrutujący w sekundę wpisują nazwisko w wyszukiwarkę. Z pomocą dla wszystkich obawiających się hejtu wkroczyć postanowił jednak koncern ubezpieczeniowy Chubb.

Na początku przyszłego roku Brytyjczycy będą mogli wykupić polisę chroniącą przed następstwami Internetowego języka nienawiści. Maksymalna kwota zwrotu to 50 tysięcy funtów i wlicza się w nią nie tylko ewentualnie utracone mienia, ale i pomoc w próbie odzyskania wizerunku. Na razie oferta skierowana będzie przede wszystkim dla rodziców chcących zabezpieczyć swoje dzieci, ale kto wie czy w przyszłości również inne grupy osób będą mogły z takiego ubezpieczenia skorzystać. Możecie powiedzieć, że to tylko kolejny sposób firmy ubezpieczeniowej na wyciągnięcie od ludzi pieniędzy, ale dla mnie to wreszcie krok w dobrym kierunku. Krok pokazujący, że do problemu hejtu należy podchodzić na poważnie, a nie udawać że nas on nie dotyczy. No chyba, że za skuteczniejszą metodę walki z Internetową mową nienawiści, uważacie akcję w Brazylii w wyniku której najobrzydliwsze komentarze hejterów pojawiały się na billboardach w okolicy ich miejsc zamieszkania.