Więcej lokowania produktu niż treści w serialu?

Jeszcze raz mam okazję napisać o lokowaniu produktu. Okazuje się bowiem, że w USA jest już jego tyle, że nie da się tego typu reklamy nie zauważyć. Nawet próbujący przymykać na to oko coraz częściej zastanawiają się nad tym dlaczego główny bohater serialu postawił na stoliku chrupki akurat tego producenta (i ich opakowanie nie znika z ekranu), zamówił kanapkę na wynos z określonej firmy, albo dlaczego wszyscy aktorzy korzystają z tej samej marki samochodu (a tylko inne konkurencyjne auta się psują).

W 2012 roku na lokowanie produktu reklamodawcy w Stanach Zjednoczonych wydali 8,25 miliardów dolarów (a już w 2017 ta kwota ma się nawet podwoić). Nie dziwi więc to, że tworząc serial w USA najpierw przygotowuje się listę potencjalnych sponsorów, a dopiero potem pisze scenariusz i dobiera aktorów.

U nas lokowania produktu jest mniej, ale paradoksalnie jest ono o wiele bardziej zauważalne (tak jakby producenci ciągle uczyli się je stosować). Można to jednak wytłumaczyć z jednego prostego powodu. W Polsce najpierw tworzy się serial, a potem rozbudowuje go o sceny uzgodnione wspólnie z reklamodawcami. No i w taki sposób lokowanie produktu wygląda tak jak wygląda.

Wróćmy jednak do USA. Właśnie pojawiło się zestawienie firm reklamujących się w niezwykle popularnym serialu „House of cards”. Okazuje się, że tylko w trzecim sezonie lokowano produkty aż 105 różnych marek! Myślicie, że to spora liczba? Nie do końca, bo w drugim sezonie było 134 reklamodawców, a w pierwszym 129 (czyli ilość chętnych w najnowszej serii się zmniejszyła). Podliczono także ilość czasu, który poświęcono na lokowanie produktu w „House of cards”. W pierwszej serii były to 3 godziny i 17 minut, w drugiej 4 godziny i 20 minut, a w trzeciej ponad 3 godziny i 55 minut (łącznie ponad 11 i pół godziny sprytnej reklamy to moim zdaniem sporo jak na 39 odcinków).

Dlaczego lokowanie produktu w tym serialu uważam za sprytne? Otóż reklamodawcy są dostosowywani do danych aktorów i odgrywanych przez nich ról. Dzięki czemu inne marki częściej pokazują się np. obok kobiet, a inne obok afroamerykanów.

A jak wygląda klasyfikacja programów z największą ilością lokowań produktów? Na pierwszym „The biggest looser” (show o odchudzaniu) 6804, na drugim „American Idol” 4634, a na trzecim znany z Polsatu „Dom nie do poznania” 3603. Liczby przerażające, ale dla reklamodawców najważniejsze jest jednak to, że taki typ reklamy działa i tak dla przykładu gra komputerowa, której nazwę tylko wypowiedział w „House of cards” Frank Underwood (Kevin Spacey) od razu znalazła się w pierwszej dziesiątce najlepiej kupowanych. Problemem jest więc nie tylko ilość lokowania produktu, ale duża podatność widzów na taką reklamę.