Czy jest ktoś kto nie słyszał refrenu reklamy „Włączamy niskie ceny”? Nie sądzę. O ile można ją krytykować bez końca to warto zauważyć, że dawno nie komentowano tak jakiegokolwiek spotu emitowanego w telewizji. A jak wiadomo lepiej, żeby mówili źle niż mieliby siedzieć cicho. Jeśli więc marketowi z elektroniką o to chodziło, to cel zdecydowanie osiągnięto.
W końcu nawet złorzecząc nazwę sklepu wymieniamy i podświadomie reklamujemy go w Internecie i nie tylko. O ile wcześniej występująca w spotach Doda, odziana tylko w taśmę biurową, przykuwała uwagę i sprawiała, że market zyskiwał utarg przedświąteczny to zawsze, jeśli chodzi o elektronikę, był tym numerem trzy (także w ilości pieniędzy wydanych na reklamę). Teraz sklep jest na ustach wszystkich. A właśnie o ten zarobek w okresie kupowania prezentów i późniejszego opróżniania magazynów chodziło (to wtedy co roku intensyfikują swoją kampanię). Pewnie za tydzień, czy dwa sprawa trochę ucichnie i dopiero na kolejne święta znowu odezwą się „Włączamy niskie ceny”.
Spot widywaliśmy kilka razy nawet podczas jednej i tej samej przerwy reklamowej. Łącznie złożyło się to na prawie 25 tysięcy emisji w samej telewizji, a nie można zapomnieć o radiu gdzie to same dźwięki nas nie opuszczały. Zastanawiające jest to jak wielkie rabaty musiał otrzymać market, skoro bez nich emisja reklamy kosztowała by ponad 30 milionów złotych (plus realizacja, gaża Eweliny Lisowskiej liczona w setkach tysięcy złotych i wynajem sklepu). Tak dobrze czytacie sklep wynajęto za pieniądze od konkurencyjnej sieci i tam nakręcono spot (jakby sami przyznawali się do tego, że nie mają nawet jednego reprezentatywnego lokalu).
Brzmi jak wrzucenie pieniędzy w błoto, a jednak możemy mówić o nowym podejściu do reklamy w naszym kraju. Owszem antyreklamy, ale chodzi tu o danie powodu Internautom do tworzenia przeróbek i bawienia się ostatecznym dziełem do znudzenia oraz powielanie go w jak największej ilości źródeł (najlepiej z logiem). Omawiany spot potrafił w ogóle dotrzeć do grupy osób, które nawet nie oglądają telewizji (i nie korzystają z tradycyjnych mediów), a to kolejny sukces.
O skuteczności całego działania mogą świadczyć słowa rzecznika o tym, że ludzie po świętach tłumnie zaczęli odwiedzać markety oraz dedykowaną im stronę Internetową. Co aż tak nie musi dziwić jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość sklepów sieci znajduje się w mniejszych miejscowościach. Gdzie najwidoczniej częste powtarzanie „włączania niskich cen” zadziałało pozytywnie (zresztą nie tylko tam są głosy poparcia dla tego spotu). Teraz market jest Panem sytuacji i łaskawie ogłasza, że zmniejszy ilość emisji reklamy (wcześniej próbowano też załagodzić sytuację przerabiając inną piosenkę Eweliny Lisowskiej). Dlatego następnym razem tworząc przeróbki i komentując pomyślcie dwa razy. A ja nazwy marketu w całym wpisie specjalnie nie wymieniłem ani razu.
