Dzisiaj drugi półfinał tegorocznej Eurowizji, czyli walka Polski o to by znaleźć się w sobotnim finale. Wczoraj miałem okazję obejrzeć próbę generalną dzisiejszego show i ocenić nasze realne szanse w 2015 roku. Jednak najpierw przedstawię trochę faktów.
Myśląc o festiwalu Eurowizji mamy przed oczami obraz wszędobylskiego kiczu, fałszujących artystów i świadomość, że nasz kraj nie ma szans (bo przecież nikt w Europie aż tak nas nie lubi). Jednak warto zauważyć, że ostatnio kilka rzeczy się zmieniło. Po pierwsze od roku w wielu krajach wprowadzono system głosowania pół na pół. To znaczy decyzję poza SMS-ami (m.in. Polaków) podejmuje też panel jurorski składający się ze znawców muzyki oraz często byłych uczestników festiwalu. To może nam pomóc, ale i nie musi, w końcu w zeszłym roku setki tysięcy głosów w Wielkiej Brytanii zostało straconych przez fatalną ocenę Donatana i Cleo przez jurorów na Wyspach.
Po drugie za pozytyw można uznać to, że naprawdę coraz rzadziej zdarzają się artyści którzy nie umieją śpiewać lub zgłoszenia nastawione na żart. Poza tym wielu odeszło od mody wprowadzenia na scenę jak największej ilości osób towarzyszących (oczywiście w granicach regulaminu) i sukcesy zaczyna święcić minimalizm, czyli występ tylko jednego artysty, ewentualnie duetu.
Powiedzmy sobie szczerze Eurowizyjne półfinały to nie jest specjalność Polski. Od ich wprowadzenia tylko dwa razy udało nam się przejść do konkursu głównego. Co więcej w 2008 roku reprezentująca nas Isis Gee przeszła dalej nie za pomocą głosów widzów, a dzikiej karty od jury. Tak naprawdę udało się więc dopiero w zeszłym roku, a i tak faworyzowani ze względu na kontrowersje Donatan i Cleo zajęli dopiero 8 miejsce z 10 krajów awansujących do finału.

Tym razem znów ogromnym faworytem nie jesteśmy. We wczorajszym głosowaniu dziennikarzy zajęliśmy 11 miejsce, które nie gwarantowałoby przejścia dalej. Ja jednak wierzę, że dzisiaj się uda. Mam jednak nadzieję, że naszym głównym atutem nie będzie niepełnosprawność Pani Moniki, a jej wykonanie (które biorąc pod uwagę wczorajszą próbę mogłoby być trochę lepsze) i zgodność z hasłem tegorocznego konkursu „Budujemy mosty” (w tym wypadku między pełnosprawnymi, a niepełnosprawnymi). Liczę też, że nie zostaniemy źle ocenieni przez pryzmat tak dużej różnicy między zeszłorocznym występem (kipiącym erotyką), a tegoroczną balladą Moniki Kuszyńskiej. Moja realna ocena to trudny awans do finału i niestety tam większych szans na lepsze miejsce niż zeszłoroczne 14 nie mamy.
Wróćmy jednak do wczorajszej próby generalnej. Ta odbyła się bez większych kłopotów (poza problemami technicznymi przy występie Portugalii, która pojawiła się na scenie dwukrotnie, czy kilkoma złymi wyborami kamer przez realizatorów). Całość rozpoczęło przypomnienie najciekawszych fragmentów wtorkowego półfinału, po czym tradycyjnie wszystkich powitały prowadzące. Artyści po kolei schodzili po schodach z greenroomu na scenę, z wyjątkiem Moniki Kuszyńskiej która czekała już na dole (swoją drogą trochę przykre że nie przygotowano jakiegoś podnośnika dostosowanego do wózka inwalidzkiego tylko czas pokonania przez nią schodów na scenę zajęto „wygibasami” tancerzy). Reszta to już tradycyjne występy. Co do wizytówki naszej reprezentantki to powiem tylko że będzie słodko i pojawi się m.in. Pałac Kultury i Nauki, a co spostrzegawczy zauważą, iż przesyłka do niej adresowana była dostarczona na adres Telewizji Polskiej (ul. Jana Pawła Woronicza).

Po rozpoczęciu głosowania na pewno wszystkim spodoba się przerywnik ilustrujący problemy z komunikacją podczas ogłaszania wyników z różnych państw (nie zabraknie nawet dwóch Polaków). Za pozytywny znak powinniśmy przyjąć natomiast to, że podczas próby generalnej maszyna losująca wybrała nasz kraj jako jednego z finalistów.

Tak naprawdę wszystko okaże się jednak dzisiaj, a różnica między 10, a 11 miejscem może być przecież minimalna biorąc pod uwagę głosy, a tak duża z punktu widzenia sukcesu w tegorocznym konkursie. Wydaje mi się, że nawet trudniej było zdecydować kto awansuje we wtorek niż dziś. Czytelników zapraszam przed telewizory TVP1HD o 21. Natomiast wszystkich zainteresowanych wyrobieniem sobie swojego własnego zdania bez głosów komentatorów zapraszam do skorzystania z przekazów satelitarnych Eurowizji (to na nich była wczorajsza próba) z dwóch satelit: 7E 10967 H 19200 i 10E 11051 H 19200. Sygnał nie jest kodowany, ale przypominam o strukturze próbkowania obrazu 4:2:2, a nie 4:2:0, czyli w praktyce na większości dekoderów zobaczymy zamiast obrazu np. kwadraciki. Dlatego warto uzbroić się w tuner komputerowy lub przesyłać sygnał bezpośrednio na komputer (i odtwarzać np. w VLC). Działa również gdy zniekształcony obraz nagramy i odtworzymy np. na laptopie.

